Historia

Licencja na mord rytualny

Grzegorz Braun

Sensacyjny proces zabójców św. Szymonka z Trydentu toczy się nieprzerwanie już ponad pięć wieków – przed sądem historii. Opinie judeorealistów i judeoidelistów wciąż polaryzuje przerażające, bestialskie zabójstwo trzyletniego dziecka – i budzący nie mniejszą grozę wyrok wydany w 1475 r.

Nie miejsce tu jednak, by odtwarzać cały tok rozumowania i przytaczać wszelkie argumenty Ariela Toaffa – żaden telegraficzny skrót nie będzie wszak przekonujący dla ostrożnego czytelnika, który jeśli kiedykolwiek słyszał cokolwiek o mordach rytualnych, to nie powątpiewa raczej, że należą one i zawsze należały do arsenału całkowicie bezpodstawnych, gołosłownych, zbrodniczych w skutkach, antysemickich oskarżeń. Taka, nie inna wersja obowiązuje przecież w całym respektującym kanony polit-poprawności świecie – od katedr akademickich po Wikipedię. Ta ostatnia stwierdza autorytatywnie: „Takie niesłuszne oskarżenia wysuwano najczęściej przeciwko Żydom” – choć przecież mimochodem uściśla: „Zazwyczaj oskarżenia o mord rytualny były fałszywe, aczkolwiek istniały grupy, praktykujące tego rodzaju działania, np. thugowie w Indiach”. A otóż książka prof. Toaffa z zachowaniem wszelkich zasad warsztatu naukowego wywodzi ni mniej, ni więcej, że thugowie, znana historiografii mordercza sekta czcicieli bogini Kali, najwyraźniej nie stanowili ekskluzywnego wyjątku. W diasporze żydowskiej, dowodnie stwierdza Toaff, przez wieki działać mogła sekta kultywująca praktykę zrytualizowanego pozbawiania życia nieletnich chrześcijan, których spreparowana krew – w postaci sypkiej, po wysuszeniu i starciu na proszek (sic) – służyć miała dalszym rytuałom.

Nota bene: prof. Ariel Toaff nie konstatuje bynajmniej powszechności takich praktyk wśród ogółu Żydów europejskich. Swoją hipotezę odnosi do członków gmin aszkenazyjskich, głównie niemieckich. Ale i tu nie przypisuje morderczych zakusów ogółowi – stawia hipotezę wykształcenia się w łonie judaizmu aszkenazyjskiego zdegenerowanej sekty, w której zbrodniczych praktykach ujście znalazła głęboko zakorzeniona nienawiść do chrześcijaństwa. Nota bene: ustalenia badawcze Toaffa doskonale wpisują się w kontekst rysowany przez innych badaczy i inne rewelacyjne prace badawcze – np. „Dwa narody w jednym łonie” prof. Israela Yuvala, czy prof. Jana Iluka „Żydowska antyewangelia. Antyczna tradycja i nowożytne trwanie” (tom II dzieła: „Żydowska politeja i kościół w Imperium Rzymskim u schyłku antyku”). Wielopokoleniowo kultywowane resentymenty, których doskonale znaną manifestacją pozostaje „Toledot Jeszu” (zbiór tekstów zawierających wersję o oszukańczym, magicznym charakterze osoby Jezusa z Nazaretu i o niemoralnym prowadzeniu się Jego Matki) – oto na jakim gruncie dojść mogło do wynaturzeń, o których mowa.

Niejako na marginesie, przy okazji, ale przecież nie mniej wnikliwie analizując wszelkie dostępne świadectwa i dokumenty, prof. Toaff dekonstruuje kolejny mit – niemające jak się okazuje pełnego pokrycia w faktach przekonanie, że jakiekolwiek korzystanie, a już na pewno konsumowanie krwi w wypadku Żydów nie byłoby w ogóle możliwe, ze względu na rzekomy „zakaz religijny”. Tej kwestii Toaff poświęca osobny, sążnisty rozdział, w którym wykazuje niezbicie, że wykorzystywanie krwi – zwierzęcej, a w pewnych przypadkach także ludzkiej – było w aszkenazyjskich gminach praktykowane na tyle szeroko, że jako poszukiwany specyfik funkcjonowała ona w obiegu handlowym. Kupcy w tej „branży” wyposażeni byli nawet w specjalne „certyfikaty koszerności” oferowanego towaru (sic) wystawiane przez poważanych rabinów, przywódców i prawodawców gmin aszkenazyjskich na kontynencie europejskim.

I tu dochodzimy do sygnalizowanych na samym początku polskich wątków w mrocznej i tragicznej sprawie trydenckiej. Wśród niezliczonych, niekończących się detali i szczegółowych informacji, które prof. Toaff niestrudzenie przytacza i analizuje, znajduje się wzmianka o tym, że wystawcą jednego z takich „certyfikatów koszerności” (to termin sugerowany przez niżej podpisanego) miał być niejaki Mojżesz z Halle (Moses of Halle, Moshe da Halle). Opatrzone jego osobistym podpisem świadectwo wiarygodności sprzedawcy oglądać miał jeden z kluczowych uczestników sprawy trydenckiej, Samuel z Norymbergi – duchowy przywódca gminy trydenckiej, w którego domostwie dokonano mordu na św. Szymonku. „Samuel wyznał przesłuchującym go – notuje Toaff – że wędrowny handlarz Dov Orso z Saksonii, od którego nabył on krew [niezbędną do wcześniej praktykowanych rytuałów] miał ze sobą listy polecające podpisane przez Mojżesza z Hol [i.e. Halle], Iudeorum principalis magister [i.e. głównego nauczyciela żydowskiego, czyli naczelnego rabina]”.

Wstępniak

Dostęp do serwisu

Wydanie papierowe, Android, iOS, WWW, ebook.

Komentarz rysunkowy

Felietony

Grzegorz Braun

Bohaterowie spod ciemnej gwiazdy

Powiedz mi, jakich czcisz bohaterów, a powiem ci, kim jesteś – w przypadku Polaków ta zasada sprawdza się doskonale. Nasz „narodowy panteon” znakomicie obrazuje zamęt duchowy i dezorientację intelektualną, w jakiej utrzymywani jesteśmy od pokoleń – o zgrozo, także przez własnych dziejopisów.

Grzegorz Braun

Rachunki za Wołyń

Minęły już blisko trzy ćwierci wieku, a my nadal nie wiemy, co nas właściwie spotkało. Jakie były polityczne, militarne, ekonomiczne i policyjno-prowokacyjne uwarunkowania tamtej czystki etnicznej?