Historia

Licencja na mord rytualny

Grzegorz Braun

Sensacyjny proces zabójców św. Szymonka z Trydentu toczy się nieprzerwanie już ponad pięć wieków – przed sądem historii. Opinie judeorealistów i judeoidelistów wciąż polaryzuje przerażające, bestialskie zabójstwo trzyletniego dziecka – i budzący nie mniejszą grozę wyrok wydany w 1475 r.

Otóż rzecz w tym, że w dalszym ustępie tekstu głównego, a także w odnośnych przypisach prof. Toaff jednoznacznie identyfikuje owego Mojżesza z Halle jako tego samego rabina, który w roku 1458 opuścić miał kraje niemieckie, aby przenieść się do Poznania, gdzie urzędował aż do śmierci w roku 1474. A zatem gminie żydowskiej w Poznaniu za panowania Kazimierza Jagiellończyka przez półtorej dekady przewodzić miał człowiek, który własnym imieniem ręczył za autentyzm i jakość suszonej krwi chrześcijańskiego dziecięcia oferowanej w Trydencie przez komiwojażera z Saksonii- ?? Oczywiście znane nam daty i inne okoliczności wykluczają osobisty związek Mojżesza z Halle z mordem Trydenckim – ale skoro wystawiał on takie „certyfikaty”, to czy mógł nie wiedzieć, czego właściwie one dotyczą? Oto pytanie dla badaczy – na razie bez przesądzającej odpowiedzi. To jednak nie jedyna nić wiążąca sprawę trydencką z Polską – oto bowiem Samuel z Norymbergi jako swego nauczyciela, tego, który przekazać mu miał tradycje i kanony owych krwawych rytuałów, wymienił Dawida Tewje Szprynca (David Tevel Sprinz). Prof. Toaff pisze, że w ów Szprync działać miał również w Poznaniu – dokąd udał się jako będący już w podeszłym wieku autorytet rabinacki w 1474 r. Być może Poznań nie był ostatnią stacją jego podróży, skoro Mejer Bałaban w swej „Historii Żydów w Krakowie i na Kazimierzu” wzmiankuje Dawida Sprinza jako przybyłego do Krakowa uchodźcę „wplątanego w okropny proces trydencki”.

Co skłaniało ludzi cieszących się takim autorytetem jak Mojżesz z Halle, a niemłodych już przecież, jak Dawid Szprync, do porzucania dotychczasowych siedzib i podejmowania tak dalekich, niewątpliwie dość forsownych podróży? Na to pytanie literatura przedmiotu nie przynosi zadowalających wyjaśnień – poza dywagacjami np. dotyczącymi mobilności w diasporze. Trzeba ze smutkiem stwierdzić, że dzieje Żydów w Polsce – zresztą nie tylko w XV w. – pozostają dla naszej historiografii terra incognita. Nadal niewiele, bądź zgoła niczego nie wiemy o wielkiej organizacji sieciowej, przez wieki działającej na polskich ziemiach. Nawet takie podstawowe opracowania jak właśnie Bałabana czy np. Graetza – istniejące już od dawna i dostępne w europejskich językach, także w polskim – nie są ani wykorzystywane, ani tym bardziej krytycznie rewidowane przez polskich badaczy. Opracowania nowsze nie przestają razić wtórnością i brakiem krytycyzmu względem przedmiotu badań.

Przykładem twórczość Hanny Zaremskiej z Instytutu Historii PAN, która sprawom kahałów i losom rabinów działających w Polsce właśnie w XV w. poświęciła już kilka tekstów – i tak się składa, że jeden z nich monografizuje właśnie sylwetkę Mojżesza z Halle w jego poznańskim okresie. W bibliografiach tekstów Zaremskiej próżno jednak szukać książki Toaffa – dlatego też i próżno oczekiwać, że udzieli nam ona odpowiedzi na podstawowe pytanie: czy po przeprowadzce z Halle do Poznania rabin Mojżesz wystawiał dalej „certyfikaty koszerności” w rodzaju tego, który oglądać miał na własne oczy Samuel z Norymbergi, morderca rytualny z Trydentu? A Dawid Szprync, który Samuelowi tę tradycję osobiście ustnie przekazał – czy sam po ucieczce z Niemiec nadal ją praktykował w Poznaniu, czy Krakowie? Czy skoro własnym rabinackim autorytetem gotowi byli oni poręczać koszerność, tj. rytualną czystość procedury pozyskiwania tak pożądanego produktu – to czy nie zdaje się logiczne przypuszczenie ich zaangażowania w sam „proces produkcji” (którego opis darujmy tu sobie, odsyłając Sz. Czytelnika do lektury Toaffa)?Wniosek: i Mojżesz z Halle, i Dawid Szprync, a także ich uznani mistrzowie i koledzy-rabini, w rodzaju Izraela Isserleina czy Izraela MiBruny (z Brna) nie mogli pozostawać nieświadomi rzeczy – że zatem co najmniej pośrednio licencjonowali oni proceder, którego obłędną logikę i nieludzkie okrucieństwo ujawniają m.in. zeznania wykonawców nieudanej akcji w Trydencie.

Wstępniak

Dostęp do serwisu

Wydanie papierowe, Android, iOS, WWW, ebook.

Komentarz rysunkowy

Felietony

Krzysztof Galimski

Pistolet Pulemiot Szpagina wz. 1941

Nic tak nie cieszy jak seria z pepeszy.

Paweł Zarzeczny

Niemiec z orzełkiem

Rok 1938, przedwojenny. W naszym ataku geniusz, Ernest Wilimowski, prawdopodobnie najlepszy piłkarz, który kiedykolwiek zakładał koszulkę z białym orłem.