Wstępniak

PZPR sprzed 200 lat

Aleksander Piński

„Płatni Zdrajcy, Pachołki Rosji” - rozszyfrował skrót PZPR polityk Leszek Moczulski w 1992 r. Te słowa pasowałyby także do Stanisława Augusta Poniatowskiego, ostatniego króla Polski i bohatera naszego okładkowego artykułu. Fenomen Poniatowskiego polega na tym, że pomimo upływu ponad dwustu lat od jego śmierci ocena jego postawy ciągle wywołuje niewiele mniejsze emocje, niż ocena działań polskich komunistów po 1945 r.

Wystarczy wspomnieć, że w ankiecie jednego z portali historycznych (a więc zrobionej wśród osób, które interesują się historią i prawdopodobnie nieźle ją znają), w której pytano o największych zdrajców w historii Polski, znalazł się na podium razem z Bolesławem Bierutem i Wojciechem Jaruzelskim. Trudno znaleźć w historii świata osoby, których zdrada tak bardzo zaważyła na losach narodu i kraju jak w przypadku Poniatowskiego i Polski. Bo ukoronowaniem kariery ostatniego króla była likwidacja drugiej pod względem powierzchni monarchii Europy.

Niektórzy mogliby się jednak dopatrzyć podobieństw Poniatowskiego do Malintzin, znanej także jako Malinali, tłumaczki i kochanki konkwistadora Hernána Cortésa. Malintzin znała język nahuatl (czyli ten, którego używali Aztekowie), a także język Majów, który znał dotychczasowy tłumacz Cortésa. Tak więc dzięki dziewczynie hiszpańscy konkwistadorzy mogli się porozumieć z Indianami, co było kluczowe w podboju (później Malintzin nauczyła się hiszpańskiego, co jeszcze bardziej ułatwiło komunikację). Cortés miał powiedzieć, że swój sukces w niewoleniu Indian z Ameryki „zawdzięcza Malintzin i Bogu”.

Intymne kontakty z wrogiem to nie jedyne co łączy piękną Indiankę z ostatnim królem Polski (Poniatowski był kochankiem carycy Rosji Katarzyny Wielkiej). Owocem związku Malintin z Cortezem był syn. Przyjmuje się, że także Katarzyna Wielka urodziła Poniatowskiemu dziecko. Niektóre źródła określają Malintzin mianem „prawdziwej pogromczyni Meksyku”. Nie tylko miała wszędzie towarzyszyć Cortésowi (na obrazach rysowanych przez Azteków Cortés prawie nigdy nie jest bez niej), ale nawet wydawać polecenia w jego imieniu. Oczywiście nikt nie podejrzewa, że to Poniatowski sterował Katarzyną Wielką. Zależność była odwrotna a zażyłość intymna i finansowa (Poniatowski do końca życia brał pieniądze od Rosjan) zapewne ułatwiała sterowanie ostatnim królem Polski.

Malintzin i Poniatowskiego łączy także to, że mają licznych obrońców, którzy nie tylko nie uważają ich za zdrajców, ale wręcz bohaterów i sławią ich zasługi dla kraju. Na przykład w 2003 r. wyszła wychwalająca Poniatowskiego beletryzowana biografia autorstwa Józefa Hena zatytułowana „Mój przyjaciel król”. Główny argument obrońców ostatniego króla Polski jest taki, że może skutki jego panowania nie były najlepsze, ale to nie jego wina, bo został władcą w niekorzystnych czasach, kiedy nasi wrogowie byli silni a my słabi.

Jednak historia innych krajów pełna jest ludzi, którzy potrafili odmienić na korzyść losy państwa, nawet wówczas gdy los obracał się przeciwko nim. By wspomnieć tylko Karla Mannerheima, fińskiego dowódcę, który obronił niepodległość Finlandii przed zakusami Stalina i jego ponad dziesięciokrotnie większą armią. Nikt nie twierdzi, że taki cel łatwo jest osiągnąć. Jednak nie każdy musi rządzić i jeżeli rządzący nie potrafi spełnić oczekiwań narodu, to powinien poszukać sobie innego zajęcia. Historia Polski wygląda tak jak wygląda właśnie dlatego, że byliśmy pobłażliwi dla „poczciwych nieudaczników”, takich jak właśnie Poniatowski. Czas z tym raz na zawsze skończyć i wymagać od rządzących rezultatów. 

Wstępniak

Dostęp do serwisu

Wydanie papierowe, Android, iOS, WWW, ebook.

Komentarz rysunkowy

Felietony

Grzegorz Jakubowski

Piosenkarka Dorota R. zatrzymana. Niebezpieczna kobieta „Pitbulla” przesłuchiwana przez policję

Piosenkarka Dorota R. została zatrzymana w środę rano – dowiedział się dwutygodnik „Bez Cenzury”.

Grzegorz Braun

1050 lat promesy cywilizacyjnej

Wraz ze Chrztem otrzymywali nasi przodkowie promesę na korzystanie ze wszystkich najwspanialszych skarbów cywilizacji opartej na dwóch filarach – nieznanych w innych kręgach cywilizacyjnych – rozdziale władzy świeckiej i duchownej i etyce bezwzględnej.