Historia

Operacja nie do pomyślenia

Tadeusz A. Kisielewski

Jedno z najbardziej intrygujących pytań ostatnich lat dotyczyło przejścia drugiej wojny światowej w zimną wojnę. Co się działo między kwietniem/majem 1945 r. a latami 1946–1947? Czy oczekiwanie wielu Europejczyków, że po pokonaniu jednego zbrodniczego tyrana natychmiast przyjdzie kolej na drugiego, mogło się spełnić?

Wielcy polscy historycy, jak Karol Szajnocha, Walerian Kalinka, Józef Szujski czy Michał Bobrzyński, opisywali wypadki dziejowe tak, jak się one działy, nie wdając się w szerokie rozważania, czy historia Polski potoczyłaby się inaczej, gdyby politycy nie dopuścili do pewnych wydarzeń albo inaczej na nie zareagowali. Jednak nawet oni nie powstrzymywali się od krótkich, a pouczających dygresji, gorzko puentujących zmarnowane szanse odwrócenia niekorzystnego biegu zdarzeń.

Współcześni historycy niezwykle rzadko pozwalają sobie na próby przedstawiania rozwiązań alternatywnych wobec tych, które kiedyś wybrali politycy, a tym bardziej na rozważanie skutków takich hipotetycznych decyzji. Zwykle pozostawiają to publicystom, uważając, że byłaby to zabawa niegodna profesjonalistów.

Inaczej sprawy się mają w  historiografii anglosaskiej, zwłaszcza brytyjskiej. Tam poważni historycy niecierpliwie czekają na odtajnienie kolejnej partii dokumentów nie tylko po to, aby uzupełnić wiedzę o tym, co się wydarzyło i lepiej zrozumieć tego przyczyny, ale również dlatego, żeby się dowiedzieć, czy dzieje mogły się potoczyć inaczej. Nie jest to bynajmniej pisanie historii alternatywnej, lecz znakomity sposób pełniejszego zrozumienia tej realnej.

Wojna po wojnie?

Jedno z  najbardziej intrygujących pytań ostatnich lat dotyczyło przejścia drugiej wojny światowej w zimną wojnę. Co się działo między kwietniem/majem 1945 r. a latami 1946–1947? Czy oczekiwanie wielu Europejczyków, że po pokonaniu jednego zbrodniczego tyrana natychmiast przyjdzie kolej na drugiego, mogło się spełnić? Chyba nie, skoro się nie spełniło. Ale w takim razie dlaczego? I właśnie udzielanie odpowiedzi na pytanie „dlaczego?” należy do obowiązków historyków. To ich powinno odróżniać od kronikarzy.

W 1998 r. odtajniono w Wielkiej Brytanii dokumenty dotyczące 1945 r., a wśród nich te, które ukazują cienką granicę między zakończeniem działań wojennych przeciw III Rzeszy a  początkiem otwartego konfliktu politycznego ze Związkiem Sowieckim. Dokumenty te pokazują, że zostały podjęte działania zmierzające do zaatakowania i wyparcia Sowietów z zajętej przez nich części Europy oraz wyjaśniają, dlaczego nie doszło do urzeczywistnienia tych zamiarów.

Brytyjscy historycy już wykorzystali te dokumenty w swoich pracach. Najpierw zrobił to w 2009 r. Max Hastings w końcowych partiach swej książki o Winstonie Churchillu. Kilka lat później, wyłącznie tym dokumentom poświęcił pracę o operacji „Unthinkable” („Nie do Pomyślenia”) Jonathan Walker. Ostatnio została ona wydana w Polsce. Chociaż w dużej mierze odnosi się właśnie do Polski, w najpoważniejszych periodykach historycznych nie ukazała się nawet jedna jej recenzja.

Walker rzetelnie przedstawił ujawnione dokumenty, a także kompetentnie je omówił. W konkluzji stwierdził, że operacja „Unthinkable”, czyli wyparcie Sowietów z okupowanej przez nich części Europy, istotnie była w owym czasie nie do pomyślenia. Warto jednak raz jeszcze spojrzeć na niektóre wspierające to argumenty wysunięte przez brytyjskich planistów, a być może okaże się, że wynikały one bardziej z ich niechęci do podjęcia ryzyka i z politycznego oporu, niż z realnych przesłanek.

Zaczniemy jednak od ewolucji postawy Churchilla. Wielkość tego męża stanu polegała między innymi na tym, że nie był dogmatykiem ślepo trwającym przy jakimś poglądzie, lecz bez wahania umiał się przystosować do zmieniających się okoliczności. Gwałtowna zmiana powodowała u niego gwałtowną adaptację.

Jak już wiemy, brytyjski premier jeszcze przed zakończeniem działań wojennych w  Europie, przerażony złamaniem przez Sowietów porozumień jałtańskich oraz zbrodniami popełnianymi przez Armię Czerwoną, NKWD i Smiersz, a w efekcie jawną satelizacją Europy Środkowej z Polską na czele, zaczął zmieniać zdanie i nakłaniać do tego samego amerykańskich prezydentów. 28 kwietnia Churchill wysłał do Stalina telegram, w którym bez ogródek oskarżył go o łamanie uzgodnień jałtańskich. Nieco wcześniej, również w kwietniu, aby ukrócić nielojalność Sowietów, brytyjski premier opowiadał się za zajęciem przez aliantów zachodnich znacznie większej części terytorium Rzeszy, niż uzgodniono z Sowietami, wyznaczając przyszłe strefy okupacyjne. Sprzeciwili się temu Amerykanie, a  przede wszystkim dożywający swych dni prezydent Roosevelt, którego politykę realizował generał Eisenhower. Później również Harry Truman, pomimo wojowniczej frazeologii, nie śpieszył się do militarnej konfrontacji z Moskwą. „Zwycięstwo nad Niemcami ogłoszono 8 maja 1945 r. […]  Podczas gdy świat świętował, on spędził pierwsze dni pokoju pogrążony w mrocznych myślach i w przygnębieniu – z powodu losu Polski. Zaprosił na lunch na Downing Street sowieckiego ambasadora Fedora Gusjewa i zmył mu głowę. Rosjanin zapamiętał, jak Churchill «ryczał», wyliczając swe pretensje pod adresem ZSRR dotyczące Polski, komunistów starających się przejąć Triest czy brytyjskich przedstawicieli niemających wstępu do Pragi, Wiednia i Berlina”.

Poprzednia
1 2 3 4

Wstępniak

Dostęp do serwisu

Wydanie papierowe, Android, iOS, WWW, ebook.

Komentarz rysunkowy

Felietony

Viktor Kozaryk

Wesołe miasteczko „Czarnobyl”

Miejsce największej katastrofy nuklearnej XX wieku stało się atrakcją turystyczną.

Grzegorz Braun

Uchodźcy-Nachodźcy

Uchodźcy mają tu do odegrania zaledwie rolę lodołamacza, torującego drogę zgoła innym przybyszom – rolę buldożera wyrównującego plac pod całkiem inną konstrukcję.