Historia

Biała gwardia

Andrzej Nowicki

Zasadzki, miny, zbrojne potyczki i gra wywiadów, tak w dwudziestoleciu międzywojennym wyglądała rzeczywistość sowiecko-chińskiego pogranicza. Za burzliwymi wydarzeniami stały organizacje wojskowe białej emigracji. Pomimo klęski poniesionej w wojnie domowej, oficerowie imperium nie poddali się i z bronią w ręku kontynuowali walkę o swoją Rosję.

Biała emigracja – pod taką nazwą kryje się tragedia uchodźców, którzy po zwycięstwie komunistów w Rosji w kilku falach zalali Europę i Azję. Dla przypomnienia, rosyjska wojna domowa lat 1918–1922 wybuchła po zdeptaniu demokratycznego porządku zaprowadzonego Rewolucją Lutową 1917 r. Choć przeciwnicy bolszewików różnili się pomiędzy sobą politycznymi ideami, to występowali wspólnie jako Biały Ruch stojący w opozycji do czerwonych uzurpatorów. Spoiwem był opór wobec radzieckiej władzy i terrorystycznych metod jej sprawowania. Dlatego w Białym Ruchu walczyli obok siebie demokraci, monarchiści oraz socjaliści i chłopi. Niestety przegrali swoją Rosję w otwartej walce, a klęska spowodowała katastrofalną w rozmiarach emigrację. Wg różnych danych w latach 1917-1923 z kraju uciekło lub zostało zmuszonych do wyjazdu ponad 2 mln osób. Poszczególne fale uchodźców były związane z klęskami białych armii poniesionymi w północnej Rosji oraz na Syberii i Dalekim Wschodzie. Bodaj najpoważniejsze skutki dla przyszłej organizacji politycznej emigrantów miała ewakuacja oddziałów generała Piotra Wrangla z Krymu. W listopadzie 1922 r. potężny konwój 126 okrętów floty czarnomorskiej i statków handlowych uratował przed bolszewickimi siepaczami 156 tys. osób cywilnych oraz 50 tys. oficerów i żołnierzy białej armii, w tym 6 tys. rannych. Los tych, którzy zdecydowali się pozostać, był tragiczny. Po zajęciu południowej Ukrainy i Krymu Czeka rozstrzelała prawie 100 tys. niewinnych ludzi, w tym ok. 20 tys. bezbronnych oficerów imperialnej armii, kierując się wyłącznie kryterium  pochodzenia klasowego. Nietrudno zatem pojąć, iż emigranci, którzy poświęcili Rosji całe życie, a często pozostawili w kraju zamęczonych członków rodzin, nie uważali walki za skończoną. Podstawowym celem stało się utrzymanie bojowego ducha oraz takie wykorzystanie ocalałych zasobów ludzkich i materialnych, aby możliwe było kontynuowanie wojny z bolszewikami. Plan przewidywał utworzenie nowych sił zbrojnych po to, aby w zorganizowany sposób powrócić do kraju, wzniecić powstanie i obalić czerwony reżim. Równocześnie przywódcy emigracji, na czele z generałami i ocalałymi przedstawicielami carskiej dynastii Romanowów, stanęli przed problemem zapewnienia godziwych warunków życia dla tak licznej rzeszy rodaków. Najszybciej uporało się z tym wojsko. W 1923 r. gros białej armii znalazło się w Turcji i Maroku, ale naciski państw byłej Ententy sprawiły, że nie mogła nadal pozostawać zwartą siłą zbrojną. Paryż i Londyn wyraźnie dążyły do normalizacji stosunków z Moskwą. Dlatego emigracyjne dowództwo podjęło decyzję o przekształceniu oddziałów w kadrową organizację Russkij Obszczewojennyj Sojuz (ROWS), czyli Rosyjski Związek Wojskowy. A zatem członkowie ROWS rozpoczęli cywilne życie, które umożliwiało im normalną egzystencję, ale pozostawali nadal oficerami i żołnierzami podlegającymi rozkazom wojskowych przełożonych. W poszukiwaniu lepszego życia większość rozjechała się po całej Europie. Według szacunków Amerykańskiego Czerwonego Krzyża, aż 40 proc. z dwóch milionów emigrantów osiedliło się we Francji. 600 tys. osób wybrało Niemcy, ale kolonie białej emigracji można było odnaleźć w państwach bałtyckich, Polsce, a szczególnie w Czechosłowacji. Na zaproszenie władz Jugosławii zwarte grupy osiedleńcze złożone wyłącznie z wojskowych oraz kozaków i ich rodzin założyły narodowe osady w Serbii. Cywilne koleje losu i ciężka walka o kawałek chleba nie przysłoniły zasadniczego celu emigracji, czyli walki z bolszewizmem. ROWS zasłynął udanymi akcjami dywersyjnymi i sabotażowymi w Rosji, prowadząc także rozległy wywiad. Sukcesy emigrantów były początkowo tak znaczące, że władze Rosji Radzieckiej uznały ROWS za zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa i skierowały ogromne siły do zwalczania tej  organizacji. Przykładowo: oddział dywersantów pod dowództwem oficera artylerii morskiej Wiktora Łarionowa dokonał głośnego sabotażu w Piotrogrodzie, obrzucając granatami zebranie partyjnych aktywistów. Ponadto Łarionow był uczestnikiem wypadów zbrojnych dokonywanych na radzieckie pogranicze z terenu Litwy i Łotwy. Porucznik marynarki Siergiej Aksakow był jednym z najbardziej utalentowanych wywiadowców, którzy posługując się fałszywymi biografiami i dokumentami przenikali do ZSRR i tworzyli konspiracyjne siatki. Aksakow, wykorzystując chaos stalinowskich czystek lat 30. XX w., zinfiltrował leningradzki komitet partyjny, sam podejmując pracę kierowcy sekretarza WKP(b). Takie i podobne operacje były dziełem, tzw. Organizacji Kutiepowa. Generał Aleksander Kutiepow był jednym z dowódców ROWS i inicjatorem powołania bojowej komórki, w skład której wchodziły sekcje dywersyjne i egzekucyjne oraz stosowano odpowiedni do zadań system szkolenia kadr. Kutiepow przywiązywał ogromną wagę do działań kontrwywiadowczych, ponieważ bolszewicy skierowali przeciwko ROWS ogromną część sił bezpieczeństwa. Po początkowych niepowodzeniach Moskwa podjęła szereg udanych gier operacyjnych. Zwerbowała jako własnego agenta generała Nikołaja Skoblina, bohatera wojny światowej i domowej, a następnie sztabowca ROWS. Zdrady dopuściła się także żona Skoblina, znana w całej Europie śpiewaczka Nadieżda Plewickaja. Z pomocą takiej agentury radziecki wywiad spenetrował ROWS, znacznie osłabiając jego dywersyjne i wywiadowcze możliwości. Zręczne prowokacje i dezinformacje (operacje „Trust” i „Syndykaty”) zasiały w szeregach białej emigracji zwątpienie, prowadząc do wzajemnych oskarżeń i podziałów. Ukoronowaniem antyemigracyjnej działalności radzieckich służb specjalnych były udane porwania generałów  Aleksandra Kutiepowa i Jewgienija Millera, którzy w latach 30. XX w. stali na czele ROWS.

Poprzednia
1 2 3

Wstępniak

Dostęp do serwisu

Wydanie papierowe, Android, iOS, WWW, ebook.

Komentarz rysunkowy

Felietony

Viktor Kozaryk

Wesołe miasteczko „Czarnobyl”

Miejsce największej katastrofy nuklearnej XX wieku stało się atrakcją turystyczną.

Grzegorz Braun

Czyja historia?

Dosyć finansowania antypolskiej agitacji z polskich budżetów - czas zaprzestać retransmisji cudzych narracji degradujących Polaka do roli wiecznego winowajcy, petenta i aspiranta.