Polska i Świat

Ojczyzna pokoju. Małe i duże wojny imperium

Andrzej Nowicki

W Związku Sowieckim wyrosło stracone pokolenie „bojowników – internacjonalistów”, jak obecnie nazywa się w Rosji weteranów imperium, ludzi zawiedzionych, z ogromnym poczuciem krzywdy. Przecież mówiono im, że udzielając zbrojnej pomocy walczą za ideę sprawiedliwości i równości. Jak się w praktyce okazało, oddawali życie za imperium i synekury partyjnych sekretarzy.

Jedno z najbardziej znanych haseł radzieckiej propagandy głosiło, że ZSRR jest ojczyzną światowego pokoju i komunistycznej sprawiedliwości. Dowodzić tego miały liczne inicjatywy rozbrojeniowe oraz „braterska” pomoc udzielana wszystkim uciskanym narodom. Natomiast kapitalistyczna soldateska zwalczała wszelkie postępowe idee i ruchy narodowowyzwoleńcze, broniąc tym samym uprzywilejowanej roli światowej finansjery. Tak naprawdę, slogany moskiewskiej propagandy maskowały ogromny system pomocy wojskowej udzielanej przez ZSRR komunistycznym reżimom i dyktaturom na całym świecie. Jego celem było militarne wsparcie sił wywrotowych oraz międzynarodowego terroryzmu, a tym samym globalne zwycięstwo nad wspólnotą demokratyczną. Zjawisko nosiło miano Zimnej Wojny prowadzonej w latach 1946-1991 r.

Światowa rewolucja

W 1946 r. Winston Churchill wygłosił znamienne przemówienie otwierające nowy rozdział w politycznej historii świata. Były premier Wielkiej Brytanii obwieścił podział Europy na część demokratyczną oraz strefę totalnie odizolowaną od reszty kontynentu „żelazną kurtyną”. Miał na myśli Europę Środkową i Wschodnią okupowaną przez Armię Radziecką od czasu zakończenia II wojny światowej. Pod jej osłoną sowiecki despota Józef Stalin zainstalował posłuszne sobie reżimy komunistyczne, tworzące zgodnie z radziecką doktryną geopolityczną „obóz postępowy”. Churchill przestrzegł kraje demokratyczne przed dalszą agresją radziecką, wiedział bowiem doskonale, że imperialne apetyty Moskwy nie ograniczą się jedynie do Europy. Przemówienie brytyjskiego polityka zakończyło symbolicznie czas Wielkiej Trójki lat 1941-1945, czyli antyhitlerowskiego przymierza Moskwy, Waszyngtonu i Londynu, otwierając dziesięciolecia Zimnej Wojny, czyli ideologicznej konfrontacji dwóch systemów – demokratycznego i totalitarnego. Skąd wynikało przekonanie Churchilla o agresywnych zakusach dotychczasowego alianta?

Aby wyjaśnić złożone zjawisko, musimy się cofnąć do przełomu XIX i XX w. – w tamtym okresie bowiem europejska cywilizacja przeżywała kryzys. Gwałtowny postęp technologiczny zdecydowanie wyprzedził osiągnięcia myśli społecznej, powodując materialne rozwarstwienie ludności oraz wzmożoną konkurencję mocarstw o dostęp do surowców, oraz dróg ich transportu. Próby naprawy sytuacji obrodziły skrajnymi ideami politycznymi, a ogromną popularność zyskiwały nurty egalitarne, na czele z socjalizmem i komunizmem. Obraz społeczeństwa, złożonego z antagonistycznych klas, zdeterminowanych walką o środki produkcji i prawo dystrybucji dochodów, znany jako marksizm, stał się inicjatorem bolszewickiego przewrotu w imperium rosyjskim. Ten sam marksizm w połączeniu ze strasznymi skutkami I wojny światowej odegrał ogromną rolę w wewnętrznym rozsadzeniu imperiów niemieckiego i austro-węgierskiego. Na geopolitycznej mapie świata utworzyła się próżnia, którą tylko po części zapełniły nowe państwa narodowe, takie jak Polska oraz kraje zwycięskiej Ententy. Imperialna recydywa, jaka charakteryzowała dwudziestolecie międzywojenne, dotyczyła szczególnie ambicji Berlina i nowej Rosji. Bolszewickie władze wykorzystujące zwulgaryzowany przez Lenina marksizm, za cel swojego istnienia ogłosiły światową rewolucję. Strategia kolejnych przewrotów komunistycznych w Europie wynikała jednak nie tyle z ideologii, ile z przyczyn praktycznych. Po pierwsze, bolszewicy zrujnowali kraj wojną domową. Po drugie, Rosja zawsze odstawała od świata zachodniego w rozwoju gospodarczym. Po trzecie wreszcie, imperium, aby przetrwać musiało powielać schemat ekspansji zewnętrznej, czyli agresji. Europejska, a potem światowa rewolucja z nawiązką wypełniała wszystkie postulaty, a odzwierciedleniem praktycznym był Michaił Tuchaczewski, który w czasie wojny 1920 r. z Polską, zagrzewał do walki swoich żołnierzy okrzykiem: „Przez Warszawę do Berlina, a potem Paryża! W latach 30. dokonana przez Stalina forsowna industrializacja i militaryzacja ZSRR była niczym innym niż przygotowaniem do kolejnego ataku rewolucyjnego. Jeśli za repetycje uznać interwencję Hiszpanii (1936-1939), konflikt z Japonią, rozbiory Polski i wojnę z Finlandią (1939 r.), a w 1940 r. aneksję Litwy, Łotwy, Estonii i Besarabii, to II wojna światowa umożliwiła już dominację Moskwy na kontynencie. Ten sam konflikt uczynił więc ZSRR supermocarstwem europejskim, a z chwilą przełamania amerykańskiego monopolu na broń atomową, także światowym. Jednak paradoksalnie, fakt posiadania broni jądrowej, a więc oręża ostatecznego, pod groźbą wzajemnego unicestwienia wykluczył globalny konflikt militarny. Zrozumienie przyszło podczas tzw. karaibskiego kryzysu rakietowego w 1962 r. gdy zachodnia wspólnota postawiła radzieckim próbom globalnego rozszerzenia sfery wpływu nieprzekraczalną granicę militarną. Od tej chwili imperium przeszło do bardziej oryginalnych metod konfrontacji. Moskwa położyła nacisk na wojnę propagandową oraz bezpośredni lub delegowany udział w konfliktach lokalnych, często o charakterze partyzanckim lub terrorystycznym. Taka strategia spotkała się z kolei z zachodnią doktryną powstrzymywania komunizmu, czyli przeciwdziałaniem skrytemu pochodowi militarnemu ZSRR. Równie paradoksalnie, Zimna Wojna obfitowała więc w gorące konflikty na małą skalę, za to na obszarze całej kuli ziemskiej. Dość powiedzieć, że w latach 1946-1991 „ojczyzna światowego pokoju”, jaką mienił się Związek Radziecki, delegowała do „internacjonalistycznej pomocy” ponad 1,5 miliona swoich żołnierzy, którzy uczestniczyli w 30 wojnach. Według różnych danych śmierć poniosło od. 30 tys. do 50 tys. z nich, a z ranami lub trwałym kalectwem powróciło do domu ponad 250 tys. Wartość radzieckiej broni i innej rodzaju pomocy wojskowej dostarczonej klientom przekroczyła bilion dolarów. Ich brak w państwowym budżecie walnie przyczynił się do porażki ZSRR w Zimnej Wojnie i w konsekwencji do upadku imperium. Inna sprawa, czy współczesna Rosja wyciągnęła z klęski racjonalne wnioski, ale to już osobny temat. Tymczasem warto dokonać przeglądu małych i dużych wojen ZSRR, tym bardziej że na tle tak znanych interwencji europejskich, jak pacyfikacja Powstania Węgierskiego w 1956 r. czy Praskiej Wiosny w 1968 r., szereg innych jest po prostu mało znanych. Oczywiście nie ma miejsca na opisanie wszystkich epizodów, ale chronologię i skalę udziału najlepiej oddaje kontynentalny „przewodnik”, według którego żołnierze imperium poznawali świat.

Poprzednia
1 2 3

Wstępniak

Dostęp do serwisu

Wydanie papierowe, Android, iOS, WWW, ebook.

Komentarz rysunkowy

Felietony

Grzegorz Braun

Kondotier cudzej sprawy

Owszem, Kościuszko nie należał do najbardziej zajadłych „bolszewików” swojej generacji – ale czyż „mieńszewicy” mają do końca świata okupować polski panteon narodowy?

Marcin Hałaś

Kołomyja nie pomyja...

Nie ma dwóch tak głęboko wrośniętych w polszczyznę nazw miast, jak Berdyczów i Kołomyja. Wszystko za sprawą przysłów i powiedzeń. „Pisz na Berdyczów” to osobna historia. A do Kołomyi nie umywa się nawet Kraków, który nie od razu zbudowano.