Historia

Katastrofa konstytucji

Tomasz Pichór

Magnacka fronda, polityczne fantazje, nieznajomość polityki międzynarodowej, łatwowierność, zabieganie o względy Katarzyny II i pomniejszych rosyjskich dostojników, przekupstwo i zachęcanie obcych potęg do obalenia polskiego monarchy. Wreszcie katastrofa sprowadzona na kraj. Nie, to nie opis przekonań konfederatów targowickich, ale polityki twórców Konstytucji 3 Maja.

Popularna historiografia utrzymuje, że 3 maja 1791 r. doszło do jednego z najwspanialszych wydarzeń w polskiej historii. Naród, przebudzony po kilkudziesięciu latach politycznej niemocy, anarchii i chaosu paraliżujących Rzeczpospolitą porwał się na rzecz niezwykłą. Uchwalono konstytucję, która – gdyby nie obca przemoc – przywróciłaby Polsce należne i poczesne miejsce w Europie. Słowem pierwsza w Europie, druga (po amerykańskiej) na świecie, to nieustający przedmiot narodowej adoracji i dumy. Pytanie tylko, na ile zasadnej?

Chory człowiek kontynentu

Wiek XVIII nie należy do najszczęśliwszych w polskiej historii. Od pierwszych lat nowego stulecia było widać, że państwo polsko-litewskie z podmiotu staje się bezwolnym przedmiotem europejskiej polityki. Najpierw Szwedzi i Francuzi, potem Rosjanie, Austriacy i Prusacy mieli coraz więcej do powiedzenia w naszym kraju. Po zakończeniu wojny północnej w 1721 r. Rzeczpospolita coraz bardziej stawała się rosyjskim protektoratem, chociaż trzeba przyznać, że energiczny August II raz po raz próbował zerwać rosyjski kaganiec.

Proces utraty suwerenności, stopniowy ale konsekwentny, długo pozostawał niezauważony przez brać szlachecką. Szokiem była elekcja Stanisława Leszczyńskiego w roku 1733, która spowodowała rosyjską interwencję i osadzenie na tronie bezwolnego Augusta III. Jego długie panowanie to powolne obsuwanie się kraju w polityczną anarchię. Jej symbolem była zaciekła walka dwóch stronnictw: Familii kierowanej przez rodzinę książąt Czartoryskich i kasztelana krakowskiego Stanisława Poniatowskiego i „patriotycznego” stronnictwa Potockich, przy coraz większej bezwolności króla i jego saskich ministrów. Konflikt między Czartoryskimi i Potockimi dewastował państwo, chociaż obydwie strony – zapewne w swoim przekonaniu szczerze – głosiły potrzebę reform Rzeczpospolitej.  Widziały ją jednak zasadniczo odmiennie. Gdzie indziej także szukały sojuszników: Czartoryscy widzieli ich w Rosji, obóz Potockich raczej we Francji i Prusach. Skutkiem rywalizacji stronnictw był jednak postępujący rozkład instytucji naszego kraju; sejmy rwane były przez obydwie strony, prośby zaś o interwencję państw ościennych traktowane jako normalny instrument w politycznych rozgrywkach. 

Po śmierci Augusta III wydawało się, że górą ostatecznie będą Czartoryscy. Dzięki rosyjskiej pomocy, na polskim tronie zasiadł Stanisław August, wychowanek i bliski krewniak Czartoryskich. Starzy książęta byli przy tym przekonani, jak dziś podejrzewają polscy historycy, że za rosyjską pomoc będzie można zapłacić całkiem umiarkowaną cenę: wystarczy uznać rosyjski tytuł cesarski i przyjąć do wiadomości, że formalnym polskim lennem, Kurlandią, będzie zarządzał rosyjski nominat – Jan Ernest Biron.

Fantazje Familii

Konsekwencje elekcji Stanisława Augusta o wiele lepiej rozumiał kierujący rosyjską polityką zagraniczną – co bynajmniej nie oznacza, że Polsce nieżyczliwy – Nikita Panin. Uważał przy tym – nie bez racji – że osadzenie na tronie polskim Stanisława Augusta, jeszcze mocniej wiąże Rzeczpospolitą z Rosją, pozbawiając ją szerszych międzynarodowych kontaktów. Wettyn – nawet tak bezwolny jak August III – był przecież władcą Saksonii, państwa niewielkiego co prawda, ale aktywnego i uznanego na mapie politycznej Europy. W warunkach, kiedy polityka dynastyczna była jednym z ważniejszych elementów europejskiej dyplomacji, nie było to argumentem bez znaczenia. Poniatowski, tym bardziej że prawowitość jego nominacji była podważana od samego początku przez jedno z głównych europejskich mocarstw, Francję, pozbawiony był nawet tego atutu. Dlatego kierownik rosyjskiej polityki zagranicznej mógł z pełnym przekonaniem mówić, że młody król i popierający go wujowie są skazani na uznanie rosyjskiej dominacji w Polsce i nie mają innego wyboru, niż przystąpienie do wymarzonego przez Panina „systemu północnego” – sojuszu Rosji, Prus i Wielkiej Brytanii. By to osiągnąć, Rosjanie byli gotowi zgodzić się na przeprowadzenie w Polsce reform niezbędnych do stworzenia z Rzeczpospolitej kraju politycznie uzależnionego od Rosji, znacznie słabszego, ale jednak pełnowartościowego sojusznika.

Poprzednia
1 2 3 4 5

Wstępniak

Dostęp do serwisu

Wydanie papierowe, Android, iOS, WWW, ebook.

Komentarz rysunkowy

Felietony

Stanislas Balcerac

Matecznik dla migrantów

Najazd imigrantów na Polskę nastąpi nie z zachodu i południa, tylko z północy.

Grzegorz Braun

Rachunki za Wołyń

Minęły już blisko trzy ćwierci wieku, a my nadal nie wiemy, co nas właściwie spotkało. Jakie były polityczne, militarne, ekonomiczne i policyjno-prowokacyjne uwarunkowania tamtej czystki etnicznej?