Historia

Twarze Berlina

Alexandra Richie

W mieście takim jak Berlin, nawet akt upamiętnienia jest kwestią niezwykle skomplikowaną.

Kiedy w czerwcu 1991 r. ogłoszono, że Berlin będzie stolicą Niemiec, stało się jasne, że tereny tak długo podzielone murem muszą znowu zostać połączone. Przystąpiono do tego szybko. Przez kolejne miesiące Berlin był jednym z największych placów budowy na świecie. Całe hektary jego powierzchni zostały przykryte kolorowymi rusztowaniami; czasami w słońcu błyszczało tak wiele dźwigów, że miasto wyglądało jak niezwykły metalowy las. Trzeba było długo czekać, ale efekt okazał się spektakularny. Berlin wyłonił się jako nowa wspaniała stolica – nie imperialny twór końca XIX wieku, lecz ożywcza i innowacyjna mieszanina starego i nowego. Czuje się w nim otwartość i gościnność. Biorąc pod uwagę długą i trudną historię Berlina, jest to dokładnie takie oblicze, jakiego potrzebowało to miasto.

Nowa stolica nowych Niemiec

Oczywiście istnieją powody polityczne takiego kierunku zmian. Dzisiejszy Berlin nie jest jak niegdyś przemysłową, finansową czy wojskową potęgą. Nie jest stolicą pruskiego absolutyzmu – „armią, która ma kraj”; nie jest też napuszonym centrum Cesarstwa Niemieckiego po zjednoczeniu. Nie ma w nim chaosu Republiki Weimarskiej, brutalności nazizmu ani ukrytych napięć z okresu zimnej wojny. Berlin stał się o wiele milszym i dającym się lubić miejscem, które nastawione jest bardziej na to, by się podobać i być docenianym, niż by się go bać czy nerwowo podziwiać z oddali. Będąc stolicą zachodniej demokracji, liberalnych zjednoczonych Niemiec, wyraża nową rzeczywistość polityczną. Jest stolicą państwa, które nie jest agresywne, ani zmilitaryzowane. Wchodzi ono w skład Unii Europejskiej i NATO i udowadnia, że jest głosem umiarkowania, tolerancji i wolności w tym skomplikowanym świecie. Berlin jako „nowa” stolica postrzegany jest jako przejaw sukcesu, bo Niemcy, które reprezentuje, osiągnęły sukces. Jest odświeżająco nowoczesnym i uspokajającym miejscem, które zdołało osiągnąć delikatną równowagę między zrozumieniem przeszłości a nastawieniem na przyszłość. Znajduje się tu w końcu wiele wspaniałych pomników i instytucji kulturalnych upamiętniających najtrudniejsze aspekty historii miasta, w szczególności straszny czas nazizmu. To zaangażowanie w historię pozwala zwracać się do nowego pokolenia, które próbuje stworzyć coś pozytywnego i odmiennego, niezależnie od tragicznego dziedzictwa.

To, że Berlin będzie powszechnie wychwalanym ośrodkiem sztuki i kultury i jednym z centrów Europy, nie było wcale przesądzone w 1989 roku; w gruncie rzeczy po zjednoczeniu kraju wielu Niemców wyrażało swoje głębokie niezadowolenie z wyboru Berlina na stolicę. Uważali, że leży „zbyt daleko na wschodzie”, jest „zbyt pruski” czy „za bardzo zbrukany przez historię”, by mógł odegrać tę rolę. Inni obawiali się, że stanie się zbyt potężny kosztem innych miast czy regionów. Ich obawy okazały się nieuzasadnione. Sto lat temu sieć połączeń komunikacyjnych Berlina rozprzestrzeniała się po mapie Niemiec niczym olbrzymi czarny pająk. Dzisiaj jest inaczej i Berlin nie przytłacza reszty kraju jak dawniej, a wielkie opóźnienia związane z budową lotniska Berlin-Brandenburg sprawiają, że trudno się do niego dostać samolotem. W najnowszej broszurze wydanej z okazji dwudziestej piątej rocznicy zjednoczenia kraju rząd federalny rozważnie dołączył szczegółowe opisy Hamburga, Monachium, Drezna i Frankfurtu, żeby podkreślić, że każde z tych miast pozostało samodzielnym centrum finansowym, przemysłowym czy kulturalnym. Berlin nie próbuje wynieść się ponad inne miasta – jest tylko jednym z wielu w Republice Federalnej, jednym z klejnotów w koronie.

Berlin to miejsce tolerancyjne. Przeminęły pruskie czasy, gdy zwykli mieszkańcy musieli schodzić z chodnika na widok oficera; przeminęła ponura epoka SS i Gestapo; skończył się także okres, gdy Stasi niszcząco wpływała na życie przeciętnych obywateli NRD. Miasto jest wolnomyślicielskie i wielokulturowe, nawiązuje do ideałów dawnych reformatorów – vom und zum Steina i Humboldtów – pragnących stworzyć liberalne państwo przepojone ideałami wywodzącymi się z rewolucji francuskiej. Odwołuje się również do tradycji panowania Wielkiego Elektora, gdy ponad połowę ludności Berlina stanowili cudzoziemcy. Fryderyk Wielki zaś zapraszał nawet Turków, twierdząc, że jest „zmęczony widokiem niebieskich oczu”. Jak w większości europejskich miast i tu zdarzają się incydenty rasistowskie, ale wciąż dominuje wielka otwartość wobec cudzoziemców. Można wprawdzie usłyszeć głosy sprzeciwu, szczególnie w związku z kryzysem uchodźczym w 2015 r., ale wielu mieszkańców miasta nadal czuje dumę z akceptacji jego różnorodności.

Poprzednia
1 2 3 4 5

Wstępniak

Dostęp do serwisu

Wydanie papierowe, Android, iOS, WWW, ebook.

Komentarz rysunkowy

Felietony

Kordian Kuczma

Rosjanka, która szpiegowała Einsteina

Głośna u zarania obecnej dekady Anna Chapman miała prekursorki o niejednokrotnie porywających życiorysach. Jedna z nich – córka prowincjonalnego prawnika i muza artystycznej elity – została żoną najwybitniejszego rosyjskiego rzeźbiarza swojego pokolenia, a w 1998 r. pojawiła się na ustach całego świata jako ostatnia miłość samego Alberta Einsteina...

Grzegorz Braun

FDR do denazyfikacji