Historia

Spór o Stanisława Augusta

Tomasz Pichór

Paradoks polityki Stanisława Augusta polega na tym, że był to człowiek doskonale świadomy skali zagrożeń, jakie stały przed Rzeczpospolitą. Był przekonany, że państwo można uratować wyłącznie opierając się o Rosję. Nie miał jednak dostatecznych sił, by konsekwentnie prowadzić taką politykę.

Spór o Stanisława Augusta trwa nieprzerwanie niemalże od chwili jego wstąpienia na tron w 1764 r. Co prawda zawodowi historycy przedstawiają coraz bardziej pozytywną ocenę jego panowania, to powszechne jest przekonanie, że w najlepszym razie „król Staś”, był rodzajem porcelanowej figurki z Sèvres, zainteresowanej jedynie kulturą, zbytkiem i kobietami, w najgorszym zaś rosyjskim nominatem, który został królem jedynie dlatego, że jego ręka „zręcznie miętosiła tłuste łono Katarzyny”, jak pisał jeden z największych mistrzów polszczyzny, Karol Zbyszewski. To, że obydwie krytyczne opinie równie dalekie są od prawdy, nie jest jednak tematem tego tekstu. Spróbujemy w zamian zastanowić się nad bilansem i oceną politycznych działań króla. Warto więc uważnie przyjrzeć się państwu, na którego czele w 1764 r. stanął młody i ambitny monarcha.

Państwo upadłe

Kiedy Stanisław Antoni Poniatowski obejmował tron Rzeczpospolitej, osiągnął to dzięki obecności wojsk rosyjskich. Trzeba tutaj wszakże dodać, że nie on pierwszy. Od chwili bezkrólewia po śmierci Jana III wolna elekcja dokonywana była z naruszeniem wszelkich norm prawnych Rzeczpospolitej. Już August II królem został w 1697 r. niejako prawem kaduka, jako pierwszy zajmując Wawel i koronując się na króla, podczas gdy jego konkurent, prawowicie wybrany francuski książę Ludwik de Burbon-Conti nie wychylił nosa z Gdańska, do którego przybył na czele eskadry francuskich okrętów wojennych. Stanisław Leszczyński był już całkowicie szwedzkim nominatem. Kolejni monarchowie: August II (ponownie) i August III panowali wyłącznie dzięki rosyjskiej zgodzie i poparciu. Również wprowadzanie wojsk rosyjskich do Rzeczpospolitej dla osiągnięcia celów politycznych nie było w żadnym wypadku novum, lecz działaniem do którego bez obiekcji uciekała się kierowana przez książąt Czartoryskich Familia. Wreszcie rzecz najważniejsza: Rzeczpospolita stała się de facto rosyjskim protektoratem na długo przed urodzinami przyszłego króla: w roku 1709, kiedy to po bitwie pod Połtawą szala zwycięstwa jednoznacznie przechyliła się na stronę rosyjską. Nic w naszym kraju nie działo się już po prostu bez zgody Petersburga.

Nie można tutaj uciec od ponurej konotacji, że Stanisław August obejmował tron w państwie, które całkowicie wypełniało dzisiejszą definicję pojęcia „państwo upadłe”. Praktycznie nie istniała polska armia (poza czterema regimentami gwardii koronnej i litewskiej, które zachowały sprawność bojową), administracja, rząd, parlament, dyplomacja. Faktycznie nie było nawet polskiej waluty; jej regularne bicie zarzucono w czasach Jana III, a będące w obiegu pieniądze były mozaiką waluty rosyjskiej, austriackiej, saskiej, pruskiej zaś miary chaosu dopełniały będące ciągle jeszcze legalnym środkiem płatniczym „boratynki” – polskie monety, oficjalnie fałszowane jeszcze przez Jana Kazimierza i całkowite falsyfikaty polskich pieniędzy emitowane na polecenie Fryderyka II z polskich stempli zdobytych w Saksonii w początkach wojny siedmioletniej (1756). Nic więc dziwnego, że przy braku stabilnego pieniądza nie rozwijały się miasta, z wyjątkiem kilku ośrodków położonych w Prusach królewskich z Gdańskiem na czele i cała gospodarka pogrążała się w marazmie. Dodajmy do tego pańszczyznę, pojawiające się kwestie narodowościowe na Ukrainie, ciągle wyraźny separatyzm Wielkiego Księstwa Litewskiego, konflikty wyznaniowe oraz zdominowanie i tak już kalekiego życia politycznego przez partie wielkich magnatów to z grubsza otrzymamy obraz nieporządków panujących w Rzeczpospolitej. A jest to – dodajmy – lista daleko niepełna.  

Co gorsza, pogrążone w chaosie państwo mogło jedynie biernie przyglądać się, jak na jego niekorzyść zmienia się położenie międzynarodowe. Koniec wojny siedmioletniej (1763) w naszej części Europy oznaczał nieoczekiwany, ale ogromny triumf Prus. Po zdobyciu austriackiego Śląska, w miejsce niewielkiego państewka rozpościerającego się na północnych krańcach Bałtyku, po Brandenburgię i spłachetki ziemi rozsianej po całej Rzeszy, na mapie politycznej pojawiła się silna, scentralizowana monarchia, mająca do dyspozycji najlepszą w Europie armię, na której czele stał Fryderyk II – nie bez powodu uchodzący za militarnego geniusza. By uznać swoje dzieło budowy nowej europejskiej potęgi za zakończone, Fryderyk II musiał jeszcze zdobyć Prusy Królewskie, oddzielające od siebie dwie najważniejsze prowincje jego państwa. Póki jednak Rzeczpospolita była rosyjskim protektoratem, póty plany Fryderyka nie mogły się ziścić. Polska nie była już żadnym przeciwnikiem, ale o sile rosyjskiej armii Prusacy mogli się wielokrotnie przekonać na polach bitew wojny siedmioletniej. Dość powiedzieć, że zarówno Berlin jak i Królewiec – dwie stolice Fryderyka – okupowane były przez wojska rosyjskie.

Poprzednia
1 2

Wstępniak

Dostęp do serwisu

Wydanie papierowe, Android, iOS, WWW, ebook.

Komentarz rysunkowy

Felietony

Jan Piński

Polska Bez Cenzury

Cenzura jest tak stara jak świat. W końcu na początku było słowo. Mylą się ci, którzy uważają, że w Polsce cenzura skończyła się wraz likwidacją słynnego urzędu przy ul. Mysiej w Warszawie, w kwietniu 1990 r.

Viktor Kozaryk

Wesołe miasteczko „Czarnobyl”

Miejsce największej katastrofy nuklearnej XX wieku stało się atrakcją turystyczną.