Historia

Jihad po polsku

Piotr Korczyński

Gdy z górą 100 lat temu w Krakowie pojawiły się dwie dywizje tureckich żołnierzy, mające wesprzeć Austriaków i Niemców w walce z Rosjanami w Galicji Wschodniej, przypomniano sobie starą, ponad stuletnią przepowiednię Wernyhory, że Polska odrodzi się „po tym, jak Turek napoi konia w Wiśle”. W starych gazetach można znaleźć zdjęcia tureckich żołnierzy biwakujących nieopodal dworca kolejowego w Krakowie. Z Wisły musieli brać wodę dla swych koni…

Koneserzy filmowi pamiętają z pewnością, jak bohater „Rękopisu znalezionego w Saragossie", kapitan gwardii walońskiej Alfons van Worden, podróżując przez bezludne góry Sierra Morena, zapętlił się w orientalnej kabale. Kuszony i zwodzony przez tajemnicze księżniczki z rodu Gomelezów wciąż wraca do ich jaskini, która albo jawi mu się jako miejsce rozkoszy – sypialnia egzotycznych piękności, albo brama do innego wymiaru, albo zwyczajna ciemna grota pełna szczurów. Sceny te dobrze oddają fascynację ludzi Zachodu w XVIII i XIX wieku światem islamu – odkrywanym na nowo, a przede wszystkim podbijanym w przez imperia kolonialne.

W historii zdarzało się też tak, że niektórzy z europejskich przybyszy, by znaleźć większy posłuch wśród werbowanych na kolonialny żołd autochtonów i łatwiej zarządzać podbitymi terenami, przechodziło na islam i przyjmowało miejscowe zwyczaje, a nawet nazwiska. Dobrym przykładem takiego konwertyty jest emir Abd el-Kader, czyli Rudolf von Slatin – austriacki oficer, który służąc w Sudanie Brytyjczykom, dzięki poparciu słynnego generała Charlesa Gordona został gubernatorem prowincji w Darfurze. Po wybuchu powstania Mahdiego w sierpniu 1881 r. i pierwszych klęskach wojsk anglo-egipskich, generał Slatin przeszedł na islam, by, jak twierdził w swych wspomnieniach, lepiej dowodzić swymi muzułmańskimi żołnierzami, którzy uważali, iż pasmo ich klęsk z rąk mahdystów spowodowane jest tym, że na ich czele stoi chrześcijanin. Przejście Slatina na islam nie ustrzegło go jednak przed kolejnymi niepowodzeniami i w końcu niewolą. Jednak w odróżnieniu od swego protektora, generała Gordona, ocalił głowę (zatkniętą na pal głowę Gordona widział na własne oczy po zdobyciu przez Mahdiego Chartumu). Po jedenastu latach niewoli, w której czasie zmuszony był między innymi służyć nieprzyjacielowi swą wiedzą wojskową, zdołał uciec i powrócić na służbę królowej Wiktorii.

Artylerzysta w Aleppo

Takich jak Slatin europejskich najemników czy awanturników, starających się zrobić karierę pod zielonym sztandarem proroka na pograniczu sudańsko-etiopskim było znacznie więcej. Na przykład Szwajcar Werner Munzinger – egipski gubernator Kerenu i Massawy (dzisiejsza Erytrea); Duńczyk, pułkownik Ahrendrup i rodak Slatina, książę Zichy na czele wojsk egipsko-sudańskich najeżdżali chrześcijańską Etiopię, a francuski oficer, pułkownik Olivier tworzył w sztabie Mahdiego plany kampanii przeciw wojskom anglo-egipskim. Wszyscy oni wypowiadali szahadę, by umocnić wpływy imperiów kolonialnych, którym służyli lub zwyczajnie – dla zysku. Byli jednak wśród nich i tacy, którzy w przejściu na islam widzieli ratunek dla zniewolonej ojczyzny. Chodzi tutaj oczywiście o Polaków. Dzisiaj często się zapomina o tym, że w patriotycznych kołach emigracji polskiej, a zwłaszcza w kręgu księcia Adama Czartoryskiego, świat islamu cieszył wielkim zainteresowaniem i sympatią. Nie bez podstaw, zwłaszcza w Turcji widziano sojusznika walk o niepodległość Rzeczypospolitej. Wszak to imperium osmańskie jako jedyne nie uznało rozbiorów i otwierało swe granice dla pokonanych powstańców – już od czasów konfederatów barskich. Nie dziwi więc, że polscy wojskowi, którzy znaleźli się w Turcji, chętnie nakładali muzułmańskie zwoje, by móc organizować „polskie legiony” i walczyć pod sztandarami proroka z Rosją.

Niewątpliwie najsłynniejszym polskim wojskowym w armii imperium osmańskiego był Murat Pasza, czyli generał Józef Bem. Po klęsce armii węgierskiej w 1849 r., jako jej naczelny wódz musiał ze swym sztabem uciekać do Turcji. By móc wstąpić do armii sułtana dokonał formalnej konwersji na islam. Początkowo bohater Polski i Węgier nie miał łatwego życia w swej nowej ojczyźnie, gdyż po ugodzie Rosji z Turcją z 29 grudnia 1849 r. został wraz ze swymi towarzyszami internowany najpierw w Kütahyi, a następnie w syryjskim Aleppo. Mimo początkowych szykan tureckie władze szybko przekonały się, że nie opłaca się ich podtrzymywać wobec tak wszechstronnego człowieka, jakim był Murat Pasza. Zaczęto brać pod uwagę zarówno jego plany reform wojskowych, jak i projekty „cywilne” – na przykład regulacji biegu Tygrysu i Eufratu. W 1850 r. odkrył, że Aleppo stoi na bogatych złożach saletry, siarki i żelaza. Początkowo za własne pieniądze otworzył małą wytwórnię prochu, która szybko zyskała dotacje państwowe. Do pracy w powstającej fabryce prochu generał ściągnął kilkudziesięciu innych internowanych weteranów powstania węgierskiego. Planował, że z ich pomocą otworzy w Aleppo nowoczesną szkołę artylerii.

Poprzednia
1 2 3 4

Wstępniak

Dostęp do serwisu

Wydanie papierowe, Android, iOS, WWW, ebook.

Komentarz rysunkowy

Felietony

Grzegorz Braun

Czyja historia?

Dosyć finansowania antypolskiej agitacji z polskich budżetów - czas zaprzestać retransmisji cudzych narracji degradujących Polaka do roli wiecznego winowajcy, petenta i aspiranta.

Grzegorz Braun

Kto kręci Wałkiem?

Lech Wałęsa rzeczywiście może traktować płatną współpracę z esbekami jako przelotny epizod o relatywnie niewielkim znaczeniu – na tle swej całożyciowej lojalności wobec bezpieki wojskowej.