Historia

Car, socjalizm i antychryst

Andrzej Śliwiński

Gardził narodami słowiańskimi, ale zrobił wyjątek dla Polaków. Jego zdaniem Polsce udało się stworzyć prawdziwą arystokrację, będącą nośnikiem oryginalnych wartości cywilizacyjnych. Takie poglądy miał XIX w. rosyjski pisarz i filozof Konstanty Leontjew.

Konstanty Leontjew (1831–1891) pozostaje jedną z najbardziej intrygujących postaci w dziejach dziewiętnastowiecznej Rosji. Z wykształcenia Leontjew był lekarzem i w tym charakterze uczestniczył w wojnie krymskiej. W latach 1863–1874 pracował jako dyplomata, pełniąc służbę konsularną w różnych miastach imperium tureckiego. Mikołaj Bierdiajew, który poświęcił mu książkę, twierdził, że Grecja i Konstantynopol pełniły w wyobraźni Leontjewa podobną rolę do tej, jaką pełniła Italia dla XIX-wiecznych Europejczyków. Warto odnotować, że przez pewien czas pracował także jako cenzor i w tym charakterze przybył do Warszawy.

Jego powołaniem okazało się jednak pisarstwo polityczne. W myśleniu Leontjewa na plan pierwszy wybijają się motywy estetyczne, a nie etyczne. To właśnie estetyczna perspektywa w widzeniu rzeczywistości ma znaczenie kluczowe dla zrozumienia charakteru jego niechęci wobec mieszczańskiego, liberalnego świata. Jego wrogość wobec Zachodu wynikała właśnie z faktu, że znajdował się on w awangardzie zmian, zmierzających w kierunku powszechnego ujednolicenia. Z powodu jego wnikliwej krytyki tendencji umasowienia i ujednolicenia kultury można Leontjewa uznać za jednego z pierwszych krytyków społeczeństwa masowego.

Wrogowie Zachodu

Leontjew oczywiście nie był pierwszym krytykiem Zachodu w rosyjskiej myśli politycznej, raczej wpisuje się w bardzo długą tradycję. Jeszcze za panowania cara Mikołaja I, sformułowana została wizja „gnijącego Zachodu”. Jej autor, Siergiej Szewyriow, porównał Europę Zachodnią do rozkładającego się trupa, który zarażał Rosję swoimi wyziewami. Krytykę Zachodu rozwinęli słowianofile, tworząc rozbudowany, aczkolwiek w wielu punktach uproszczony, obraz upadającej cywilizacji zachodniej, której przeciwstawiali Rosję, rzekomo wolną od wad Zachodu. Jednak o ile słowianofile kładli nacisk w swojej krytyce raczej na kwestie etyczne – uważali, że społeczeństwo zachodnie, z dominującymi tam rządami prawa, indywidualizmem i eksploatacją kapitalistyczną, stanowi przejaw degradacji stosunków międzyludzkich – to krytyka Leontjewa miała odmienny charakter. Nacisk położony na tematykę estetyczną bardziej zbliża go do Aleksandra Hercena, jednego z przywódców intelektualnych prozachodnio zorientowanej inteligencji rosyjskiej. Hercen – bogaty ziemianin, o doskonałym piórze – był ostrym krytykiem autokracji Mikołaja I. Dostojewski powiedział o nim, że był „urodzonym emigrantem”. Europa była obiektem jego fascynacji, odwołanie do niej było argumentem przeciwko panującym w Rosji porządkom. W przejmujących wspomnieniach „Rzeczy minione i rozmyślania” – dzieła należącego do klasyki literatury rosyjskiej – opisuje m.in. przysięgę, którą złożył jako młody człowiek na Wzgórzach Worobiowych w Moskwie, iż resztę życia poświęci walce z autokracją. W 1847 r. wyjechał z Rosji do wód mineralnych i już więcej do Rosji nie powrócił. Pierwsze wrażenia Hercena po wyjeździe na Zachód były entuzjastyczne. Miał poczucie, że przybywa do siebie do domu. Wreszcie wyrwał się z dusznej atmosfery autokracji i przyjechał do idealizowanej Europy Zachodniej. Z czasem jednak początkowy zachwyt przechodzi w uczucie obcości. Oddajmy mu na chwilę głos, aby uchwycić charakter owej niechęci: „Po tamtej stronie Renu – pisze – jakoś przyjemniej, ładniej, lecz stąd jeszcze nie wynika, iżby tam miało być dobrze. Wszędzie nuda… W Paryżu – wesoła nuda, w Londynie – bezpieczna nuda, w Rzymie – majestatyczna nuda, w Madrycie – duszna nuda, w Wiedniu – nuda duszna…”. W kolejnych listach Hercen przechodzi do ataków na społeczeństwa zachodnie, przedstawiając swoje zarzuty z morderczą ironią. „Scribe – pisze – jest dworakiem, publicystą, kaznodzieją, nauczycielem, błaznem i poetą burżuazji. Mieszczanie płaczą w teatrze, wzruszeni własną cnotą, opisywaną przez Scribe’a, bohaterstwem kontuarowym i poezją sklepikarską. (…) Burżuazja nie ma wielkiej przeszłości i żadnej przyszłości”. Dalej, w kolejnym liście: „Burżuazja jest egoistycznie tchórzliwa i potrafi wznieść się do bohaterstwa tylko w obronie własności, procentów, zysku. Jedyną jej religią – własność”.

Poprzednia
1 2 3 4

Wstępniak

Dostęp do serwisu

Wydanie papierowe, Android, iOS, WWW, ebook.

Komentarz rysunkowy

Felietony

Andrzej Gąsiorowski

Samotny wojownik

To przecież nieprawda, że powietrze jest niczym. Tak jest tylko dla tych, którzy nie potrafią się nim posługiwać.

Grzegorz Braun

Bohaterowie spod ciemnej gwiazdy

Powiedz mi, jakich czcisz bohaterów, a powiem ci, kim jesteś – w przypadku Polaków ta zasada sprawdza się doskonale. Nasz „narodowy panteon” znakomicie obrazuje zamęt duchowy i dezorientację intelektualną, w jakiej utrzymywani jesteśmy od pokoleń – o zgrozo, także przez własnych dziejopisów.