Wstępniak

Obłudni jak Amerykanie

Aleksander Piński

„Ameryka nie ma żadnych stałych przyjaciół, ani wrogów, tylko interesy” – powiedział Henry Kissinger, sekretarz stanu USA w administracji prezydentów Richarda Nixona i Geralda Forda. W tym kontekście nie dziwi, że gdy w 1989 r. odzyskaliśmy suwerenność, jedną z pierwszych rzeczy, o jaką zadbał przedstawiciel rządu USA było to, żeby długi zaciągnięte przez polskich komunistów, nie wybranych przez Polaków lecz utrzymujących się u władzy tylko dzięki wsparciu Związku Radzieckiego, zostały przez demokratyczną Polskę spłacone (piszemy o tym w okładkowym tekście „Haracz od Polaków”).

Nie jest to jedyny przykład obłudy Amerykanów z tego okresu (obłudy, bo w tym samym czasie przedstawiciele administracji USA zapewniali nas o wielkiej przyjaźni między naszymi krajami). Amerykański doradca gospodarczy Jeffrey Sachs doradzał polskim władzom, by jak najszybciej otwierały krajowy rynek na międzynarodową konkurencję. Jeżeli w jej wyniku upadną polskie firmy, to trudno. Wygrał lepszy. W praktyce mnóstwo polskich firm w tym okresie zbankrutowało, bo miało za sobą lata w gospodarce centralnie sterowanej i nie było w stanie konkurować z potężnymi, międzynarodowymi koncernami, bardzo często amerykańskimi.

Tymczasem ostatnio odtajniono akta CIA z lat 1947-1989. Przeanalizowali je Daniel Berger, William Easterly, Nathan Nunn oraz Shanker Satyanath w pracy zatytułowanej „Commercial Imperialism? Political Influence and Trade During the Cold War” (Komercyjny imperializm? Polityczne wpływy oraz handel podczas zimnej wojny). Naukowcy sprawdzili, jak zainstalowanie rządu przez USA w innym kraju (tak jak na przykład w 1953 r. w Iranie, czy w 1973 r. w Chile) albo wsparcie w inny sposób ludzi, którzy przejęli władzę za granicą, wpłynęło na stosunki handlowe tego kraju z USA (ze 166 analizowanych krajów, w 51 przypadkach miała miejsce przynajmniej jedna interwencja USA w badanym okresie). Okazuje się, że skutkiem zmiany władzy na wspieraną przez Amerykę był wzrost importu z USA, przy całkowitych obrotach handlowych niezmienionych (czyli nowe władze chciały się odwdzięczyć sojusznikowi za wsparcie w jej przejęciu i rezygnowały z części dotychczasowych partnerów handlowych na rzecz Ameryki).

Najciekawsze jest jednak to, że największy wzrost importu z USA dotyczył towarów, które nie były konkurencyjne na rynku międzynarodowym i bez politycznego wsparcia nie znalazłyby nabywców. A zatem do Polski w 1989 r. Amerykanie wysłali ekonomistę, który radził nam, byśmy wystawili nasze firmy do konkurencji z międzynarodowymi koncernami i zaakceptowali, jeżeli w efekcie upadną. W tym samym czasie administracja USA politycznymi metodami chroniła swoje słabe firmy przed upadkiem i pomagała im znajdować klientów na swoje produkty.

Żadnego dorosłego, mającego doświadczenie życiowe człowieka, nie może to dziwić. Trudno jest też mieć pretensję do Amerykanów o to, że dbają o swoje interesy. Mamy jednak prawo mieć żal do naszych polityków, którzy rządzili w tamtym okresie, iż Amerykanom ulegli i podjęli decyzję o spłacie postkomunistycznych długów, która to decyzja była korzystna dla USA a niekorzystna dla Polski. Rządzący od 1990 r. prezydent Lech Wałęsa lubił powtarzać, że będzie puszczał aferzystów w skarpetkach. Szkoda, że w czasie kiedy tak się odgrażał, polski rząd zawarł umowy, które w skarpetkach puściły wszystkich Polaków.

Wstępniak

Dostęp do serwisu

Wydanie papierowe, Android, iOS, WWW, ebook.

Komentarz rysunkowy

Felietony

Andrzej Gąsiorowski

Samotny wojownik

To przecież nieprawda, że powietrze jest niczym. Tak jest tylko dla tych, którzy nie potrafią się nim posługiwać.

Grzegorz Braun

Rachunki za Wołyń

Minęły już blisko trzy ćwierci wieku, a my nadal nie wiemy, co nas właściwie spotkało. Jakie były polityczne, militarne, ekonomiczne i policyjno-prowokacyjne uwarunkowania tamtej czystki etnicznej?