Felietony

Kto i dlaczego był oburzony

Andrzej Urbański

Prezydent Kwaśniewski postanowił uroczyście obejść dziesiątą rocznicą obrad Okrągłego Stołu i wydał w Pałacu wielką uroczystość. To było całkowicie zrozumiałe.

Prezydent Kwaśniewski postanowił uroczyście obejść dziesiątą rocznicę obrad Okrągłego Stołu i wydał w Pałacu wielką uroczystość. To było całkowicie zrozumiałe, gdyż dla postkomunistów zamiast złej pamięci o roku ’44 czy ’45 od teraz miała się liczyć jedna data, kiedy to – jak mówili – chcieli się podzielić władzą z opozycją.

Na zlecenie TVP miałem relacjonować tę wielką uroczystość. I przez długi czas była to typowa uroczystość w staro-nowym stylu, kiedy nowa władza chciała świecić wszystkimi kolorami tęczy. Obok generałów i aparatczyków zaproszono dawnych opozycjonistów, głównie z Unii Wolności. Niestety. Czekała na nich potężna niespodzianka. Zamiast referatów, toastów ku czci i podobnych rytuałów głównym bohaterem stał się generał Kiszczak. Może nie on osobiście, ale przygotowany na jego zlecenie film nakręcony w czasie obrad w Magdalence. Zresztą obrady to za dużo powiedziane. Film skupiał się na przeróżnych aspektach, kiedy ilość toastów przekroczyła liczbę przemów. Fraternizacja, a raczej wzajemne kumplostwo, czasami wzajemne uściski lub porozumiewawcze gesty, patrzenie sobie wzajemnie w oczy lub ukłony, że wszystko idzie dobrze, a może lepiej.

Dla postkomunistów ten film był na wagę złota. Otóż ci, którzy poświęcili niby część życia, aby pokonać złą komunę okazali się jak małe, białe misie z piosenki Laskowskiego. Turlali się we wzajemnych uściskach i dawali stokrotne dowody, że zła komuna już się przeistoczyła w dobrą postkomunę. I to za nim wyprowadzono sztandar PZPR i rozwiązano tę partię.

Pierwszy nie wytrzymał Bronisław Geremek. Stałem na schodach, kiedy wypadł z sali i miotając na lewo i prawo słowa uznawane za mało parlamentarne zaczął zmierzać do wyjścia. Niestety. Ani kamery, ani mikrofon nie były wówczas włączone, aby odnotować wielki exodus. Po Geremku z Lustrzanej Sali zaczęli wymykać się inni znani opozycjoniści. Patrzyłem im głęboko w oczy i czułem schadenfreude i strach, aby nikt inny nie zobaczył tego blamażu.

Nie wiem, na ile film był zmanipulowany, ale rzecz nie w tym, jak był on prawdziwy. Jak mówił później Leszek Kaczyński [którego nikt wówczas nie zaprosił do Pałacu] – chodziło o przekroczenie granic dobrego smaku, o którym mówi znany wiersz Herberta. Rzecz nie w tym, czy ktokolwiek dogadywał się z komuną w Magdalence na przejęcie władzy w Polsce. Nikt tego nie musiał. Nie w Magdalence. Było ku temu znacznie więcej okazji, w innych miejscach.

Okrągły Stół to prapoczątki dwóch wielkich spisków. I najważniejszy nie toczył się wśród opozycjonistów, ale w samej PZPR. To wówczas rozbłysła gwiazda Aleksandra Kwaśniewskiego i nowej Socjaldemokracji. I nie chodziło o Mieczysława F. Rakowskiego i likwidację starej partii, ale o generała Jaruzelskiego i jego kadrę partyjnych generałów.

Teoretycznie po Okrągłym Stole wchodziliśmy w nowy, autorytarny system z Jaruzelskim w roli ojca narodu. Ci, którzy w filmie Kiszczaka popijali z generałami, źle obstawiali koło fortuny. To nie oni mieli odegrać główną rolę w narodzinach nowego systemu. Ci, którzy popijali z Kwaśniewskim, obstawiali lepsze numery. A w każdym razie na dłużej. Jaruzelski przeżył wielkie upokorzenie, kiedy to głosy opozycji zapewniły jego wybór. Od tej chwili jego władza słabła dzień po dniu. Aż do wyboru Wałęsy. Jednak w tym samym czasie rosła w siłę nowa partia, której ustalenia Okrągłego Stołu w ogóle nie obowiązywały.

--------------------------------------------------------------------
Całość w najnowszym numerze "Historii Bez Cenzury"

Wstępniak

Dostęp do serwisu

Wydanie papierowe, Android, iOS, WWW, ebook.

Komentarz rysunkowy

Felietony

Kaczyński premierem jesienią

Jeszcze przed jesienią będziemy mieć nowy rząd – wynika z informacji „Polski Bez Cenzury”. Beatę Szydło zastąpi sam Jarosław Kaczyński. Czekają nas też inne zmiany personalne.

Grzegorz Braun

1050 lat promesy cywilizacyjnej

Wraz ze Chrztem otrzymywali nasi przodkowie promesę na korzystanie ze wszystkich najwspanialszych skarbów cywilizacji opartej na dwóch filarach – nieznanych w innych kręgach cywilizacyjnych – rozdziale władzy świeckiej i duchownej i etyce bezwzględnej.