Wstępniak

Cena skutecznej polityki

Aleksander Piński

„Kto raz się sk..., na zawsze k... zostanie” - w ten nieparlamentarny sposób legendarny brytyjski pisarz George Orwell, autor „Folwarku zwierzęcego” i „Roku 1984”, skomentował w 1944 r. zachowanie lewicowych, brytyjskich elit w stosunku do Józefa Stalina. W szczególności Brytyjczyk zwrócił uwagę na to, jak intelektualiści z wysp oceniali Powstanie Warszawskie (o roli Rosjan w wywołaniu Powstania Warszawskiego piszemy w okładkowym artykule „Sprowokowali Polaków”).

W tekście opublikowanym 1 września 1944 r., na łamach „Tribune” Orwell pisał: „Nie jest moim głównym zadaniem omawianie szczegółów współczesnej polityki, ale w tym tygodniu jest coś, co aż prosi się, by zostać wypowiedziane. Ponieważ nikt inny tego nie zrobi, chcę zaprotestować przeciwko podłemu i tchórzliwemu stosunkowi brytyjskiej prasy do Powstania Warszawskiego.(...) Pamiętajcie, że nieuczciwość i tchórzostwo ma swoją cenę. Nie wyobrażajcie sobie, że przez lata możecie być propagandzistami liżącemu buty sowieckiemu, albo jakiemuś innemu reżimowi, a potem nagle powrócić do umysłowej przyzwoitości. Kto raz się sk..., na zawsze k.. pozostanie”. Te słowa wywołały duży odzew. Spotkały się z zawziętą polemiką. Autor zapłacił też wysoką cenę za swoją szczerość. Dwa lata później w jednym z listów podał, że inne pisma - „New Statesman” i „Nation” - nie chcą go „dotknąć nawet patykiem”, ponieważ redaktor naczelny „New Statesmana” Kingsley Martin uznał, że Orwell miał jego na myśli, pisząc o „liżących buty propagandzistach”. Miał także rzekomo szantażować Orwella, by wycofał swoje słowa, strasząc go pozwem sądowym.

Artykuł Orwella zyskał w polskich kręgach emigracyjnych, a także w kraju, w drugim obiegu (bo oczywiście nie mógł być opublikowany oficjalnie w PRL-u) status niemal kultowy. Mogliśmy mieć satysfakcję, że światowej sławy pisarz dał prztyczka w nos swoim rodakom w obronie Polski i Polaków. Prawda jest jednak taka, że słowa Orwella nie miały żadnego wpływu na decyzje amerykańskich czy brytyjskich polityków i nie pomogły uchronić Polski przed wpadnięciem w strefę wpływów ZSRR. Dlaczego? Otóż odpowiedzi na to pytanie udzielił Larry Summers, amerykański ekonomista, były główny ekonomista Banku Światowego i sekretarz skarbu w gabinecie Billa Clintona mówiąc kiedyś: „Są dwa rodzaje polityków: insiderzy i outsiderzy. Dla outsiderów priorytetem jest wolność mówienia swojej wersji prawdy. Ceną za tę wolność jest to, że są oni ignorowani przez insiderów, którzy podejmują ważne decyzje. Insiderzy z kolei trzymają się świętej zasady: nigdy nie zwracaj się przeciwko innym insiderom i nigdy nie rozmawiaj z outsiderami o tym co insiderzy mówią albo robią. Ich nagroda? Dostęp do cennych informacji oraz szansa, choć nie gwarancja, na to, że będziesz miał wpływ na potężnych ludzi i ich decyzje”.

Tak więc mówienie na głos niewygodnej prawdy, w szczególności takiej, która może zawstydzać wpływowych ludzi, nie jest dobrym sposobem na prowadzenie skutecznej polityki. Orwell dał nam poczucie, że odnieśliśmy zwycięstwo moralne, ale nie dał nam zwycięstwa faktycznego. Nie zmienił faktu, że wywołanie Powstania Warszawskiego było błędem, którego nie zastąpi ogłaszanie całemu światu naszej „wersji prawdy”, jakkolwiek nie wydawałaby nam się słuszna. Nic nie zastąpi skutecznej polityki prowadzonej w kuluarach, po cichu, wcześniej dbając o to, by w negocjacjach mieć w ręku mocne argumenty.

Wstępniak

Dostęp do serwisu

Wydanie papierowe, Android, iOS, WWW, ebook.

Komentarz rysunkowy

Felietony

Grzegorz Braun

Czyja historia?

Dosyć finansowania antypolskiej agitacji z polskich budżetów - czas zaprzestać retransmisji cudzych narracji degradujących Polaka do roli wiecznego winowajcy, petenta i aspiranta.

Stanislas Balcerac

Matecznik dla migrantów

Najazd imigrantów na Polskę nastąpi nie z zachodu i południa, tylko z północy.

Cena skutecznej polityki

„Kto raz się sk..., na zawsze k... zostanie” - w ten nieparlamentarny sposób legendarny brytyjski pisarz George Orwell, autor „Folwarku zwierzęcego” i „Roku 1984”, skomentował w 1944 r. zachowanie lewicowych, brytyjskich elit w stosunku do Józefa Stalina. W szczególności Brytyjczyk zwrócił uwagę na to, jak intelektualiści z wysp oceniali Powstanie Warszawskie (o roli Rosjan w wywołaniu Powstania Warszawskiego piszemy w okładkowym artykule „Sprowokowali Polaków”).

Obłudni jak Amerykanie

„Ameryka nie ma żadnych stałych przyjaciół, ani wrogów, tylko interesy” – powiedział Henry Kissinger, sekretarz stanu USA w administracji prezydentów Richarda Nixona i Geralda Forda. W tym kontekście nie dziwi, że gdy w 1989 r. odzyskaliśmy suwerenność, jedną z pierwszych rzeczy, o jaką zadbał przedstawiciel rządu USA było to, żeby długi zaciągnięte przez polskich komunistów, nie wybranych przez Polaków lecz utrzymujących się u władzy tylko dzięki wsparciu Związku Radzieckiego, zostały przez demokratyczną Polskę spłacone (piszemy o tym w okładkowym tekście „Haracz od Polaków”).

Licytacja krzywd

Ku pamięci!

„Ludzie powinni zrozumieć, gdy żołnierz, który przeszedł tysiące kilometrów przez krew, ogień i śmierć trochę zabawi się z kobietą” – powiedział Józef Stalin w reakcji na coraz częstsze informacje o gwałtach dokonywanych przez żołnierzy Amii Czerwonej (cytat pochodzi z książki „World War Two: Behind Closed Doors” – czyli „Druga wojna światowa za zamkniętymi drzwiami” autorstwa historyka Laurence'a Reesa), o których piszemy w okładkowym tekście „Armia gwałcicieli”. Reese pisze także, że choć gwałt był przestępstwem także w Związku Radzieckim, to sam Stalin jak i inni przedstawiciele najwyższej władzy w tym kraju, akceptowali go, gdy sprawcami byli radzieccy żołnierze.