Historia

O jeden most za daleko

Piotr Korczyński

Brytyjczycy zrobili z polskiego generała kozła ofiarnego.

Pierwsza Samodzielna Brygada Spadochronowa była oczkiem w głowie nie tylko dowództwa Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie, ale także brytyjskiej armii. Pierwotnie żołnierze generała Stanisława Sosabowskiego byli przeznaczeni do walki w kraju, gdzie mieli wesprzeć planowane powstanie powszechne przeciwko Niemcom. Natomiast Brytyjczycy już od 1941 r. – gdy formowali swoją 1. Dywizję Powietrznodesantową – zakładali, że świetnie wyszkolona polska formacja zasili jej szeregi. Jednak brygada, jako jednostka przeznaczona do walki w Polsce, całkowicie podlegała Naczelnemu Wodzowi Polskich Sił Zbrojnych, generałowi Władysławowi Sikorskiemu, dla którego plany przyszłego powstania w kraju były priorytetowe. Nie inaczej sądzili polscy spadochroniarze ze swym dowódcą, generałem Sosabowskim na czele. Ten zdolny i energiczny oficer, który w wieku pięćdziesięciu lat zaliczył forsowne szkolenie spadochronowe, był jednocześnie obdarzony trudnym i wybuchowym charakterem, a przy tym zwykł mówić ludziom to, co o nich myśli, nie wyłączając oficerów z sojuszniczych armii.

Kup e-wydanie tego numeru, aby uzyskać pełny dostęp do artykułu

Pobierz ten numer w formie elektronicznej w wybranym formacie (PDF, epub, mobi) i uzyskaj dostęp online do artykułów.

Wstępniak

Dostęp do serwisu

Wydanie papierowe, Android, iOS, WWW, ebook.

Komentarz rysunkowy

Felietony

Viktor Kozaryk

Wesołe miasteczko „Czarnobyl”

Miejsce największej katastrofy nuklearnej XX wieku stało się atrakcją turystyczną.

Marcin Hałaś

Kołomyja nie pomyja...

Nie ma dwóch tak głęboko wrośniętych w polszczyznę nazw miast, jak Berdyczów i Kołomyja. Wszystko za sprawą przysłów i powiedzeń. „Pisz na Berdyczów” to osobna historia. A do Kołomyi nie umywa się nawet Kraków, który nie od razu zbudowano.