Historia

Kat komunistycznej Polski

Leszek Pietrzak

Historia Salomona Morela dobrze ilustruje losy największych komunistycznych zbrodniarzy w wolnej Polsce. Ta nie tylko ich nie ukarała, ale płaciła im wysokie emerytury za ich zbrodniczą działalność w przeszłości.

W sierpniu 1945 r. w obozie w Świętochłowicach – Zgodzie wybuchła epidemia tyfusu, która w ciągu kolejnych tygodni zebrała straszliwe żniwo. Faktem tym zaniepokoili się nawet zwierzchnicy Morela, którzy ukarali go za ten stan rzeczy trzydniowym aresztem domowym. Natomiast za codzienne torturowanie i mordowanie więźniów obozu, Morel nigdy nie poniósł żadnej kary. Tymczasem z ponad 6 tysięcy więźniów,  którzy przewinęli się przez obóz w Świętochłowicach – Zgodzie nie przeżyło około 2 tysięcy. IPN udokumentował zamordowanie w obozie 1855 osób. Nie jest to jednak pełna liczba ofiar w obozie Morela. Są przesłanki mówiące o tym, że całkowita liczba ofiar „rządów” Morela może sięgać nawet 2,5 tysiąca więźniów.

Pan Jaworzna

W listopadzie 1945 r.  Morel został odwołany ze stanowiska komendanta obozu w Świętochłowicach – Zgodzie i przez następne lata pełnił różne funkcje w innych obozach pracy komunistycznej Polski. Ponowny zwrot w jego karierze zawodowej miał miejsce w lutym 1949 r., kiedy władze więziennictwa powierzyły mu funkcje komendanta Centralnego Obozu Pracy w Jaworznie. Podobnie jak w Świętochłowicach – Zgodzie, obóz w Jaworznie był również w czasie wojny filią Auschwitz. Gdy Morel został komendantem obozu w Jaworznie, przebywali w nim Niemcy, Ślązacy, Ukraińcy oraz Polacy, których komunistyczna władza uznała za bandytów. Niebawem do obozu zaczęli trafiać harcerze z „Szarych Szeregów” i innych patriotycznych organizacji młodzieżowych.

Morel pastwił się nad młodocianymi więźniami od pierwszych dni ich pobytu w Jaworznie. Osobiście nadzorował stosowane wobec nich tortury, wśród których najpowszechniejszymi było bicie i kopanie po całym ciele, kneblowanie ust, wlewanie wody do nosa oraz wkładanie nogi od krzesła w odbytnicę. Bardzo często młodociani więźniowie trafiali do wypełnionego wodą karceru, w którym, padając ze zmęczenia, po jakimś czasie się topili. Morel kazał ubierać harcerzy w niemieckie mundury, a jego ludzie wmawiali okolicznym mieszkańcom, że są to młodzi bandyci z Hitlerjugend. Morel sam osobiście ich poniżał, wrzeszcząc na nich, że są jedynie bandytami, którym nie przysługują żadne prawa. W jego zachowaniu wobec młodych polskich patriotów chodziło przede wszystkim o ich psychiczne złamanie, sprawienie, by ze zwierzęcego strachu byli gotowi składać donosy na swoich rodziców, przyjaciół, sąsiadów i przełożonych z organizacji, do której należeli. Tych, których nie udało się złamać, po prostu mordowano pod nadzorem komendanta Jaworzna - Morela. Ilu młodych Polaków Morel mógł mieć na sumieniu, tego nie ustalił nawet IPN. Pewne jest tylko to, że przez obóz w Jaworznie przeszło około 10 tysięcy przedstawicieli polskiej młodzieży. Morel stał się dla nich tym, kim Rudolf Höß dla ocalałych z piekła Auschwitz.

W stronę statecznego emeryta

Rok 1956 i popaździernikowe rozliczenia z ludźmi aparatu terroru, którzy w czasach stalinowskich zamęczyli na śmierć tysiące Polaków, niczego nie zmieniły w życiu Morela. Nadal pracował w więziennictwie dla „dobra socjalistycznej ojczyzny”. Na jego zawodowej drodze były kolejne więzienia: w Raciborzu, Opolu i Katowicach. W 1958 r. rozpoczął studia zaoczne na Wydziale Prawa Uniwersytetu Wrocławskiego, które ostatecznie skończył w 1964 r., uzyskując tytuł magistra prawa. Zdobywał też kolejne stopnie służby więziennej, aż do stopnia pułkownika. Komunistyczna Polska doceniała jego pracę, przyznając mu kolejne odznaczenia: Wzorowego Strażnika Służby Więziennej, Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski, a także Złoty Krzyż Zasługi. W 1968 r. postanowił przejść na upragnioną emeryturę. Zamieszkał wówczas na katowickim osiedlu, które było odpowiednikiem warszawskiej „zatoki czerwonych świń”. Mieszkali tam różnej maści ubecy i byli partyjni dygnitarze. Żył sobie spokojnie i dostatnio.

Wstępniak

Dostęp do serwisu

Wydanie papierowe, Android, iOS, WWW, ebook.

Komentarz rysunkowy

Felietony

Paweł Zarzeczny

100 historii na 100-lecie

Legia Warszawa obchodzi właśnie 100-lecie istnienia. Byłem jej żołnierzem, serio, takim w mundurze, z karabinem jak trzeba, i piłką przy nodze i rakietą tenisową w ręce, w prawej…

Grzegorz Braun

Rachunki za Wołyń

Minęły już blisko trzy ćwierci wieku, a my nadal nie wiemy, co nas właściwie spotkało. Jakie były polityczne, militarne, ekonomiczne i policyjno-prowokacyjne uwarunkowania tamtej czystki etnicznej?