Polska i Świat

Awantura o historię

Tomasz Pichór

Władze Oriel College miały więc wybór: albo ustąpić grupie żądnych sławy, politycznie poprawnych studentów, albo narazić się na straty liczone co najmniej w setkach tysięcy funtów.

Wydaje się, że Wielka Brytania jest krajem, który niemalże w sposób wzorcowy nie tylko uporał się ze swoją kolonialną przeszłością, w myśl sprawdzonego systemu: przepraszania i płacenia wszystkim tym, którzy dosyć arbitralnie uznali się za ofiary brytyjskiego kolonializmu.

Tymczasem emocje związane z tym wydawało się dawno zapomnianym epizodem brytyjskiej historii nieoczekiwanie wybuchły z całą siłą na przełomie lat 2015/16. I to na Oxfordzie,  samym sercu brytyjskiego życia intelektualnego. Ponieważ imperium już dawno nie istnieje, spór dotyczył jedynie symbolu i związanej z nim tradycji (co zresztą jest najprostszym sposobem na szybkie zdobycie medialnego rozgłosu).

Cała sprawa zaczęła się w marcu 2015 roku dosyć daleko od Oxfordu, na południowoafrykańskim uniwersytecie w Kapsztadzie. Grupa studenckich aktywistów, na czele z Chumani Maxwelem uznała, że stojąca przed uniwersyteckimi budynkami statua brytyjskiego podróżnika Cecila Rhodesa jest dowodem na to, że w RPA ciągle żywy jest apartheid, sam uniwersytet nie ukrywa swoich rasistowskich sympatii, natomiast system edukacji ciągle korzeniami tkwi w czasach kolonializmu. Pomnik Rhodesa obrzucono fekaliami i zamazywano obraźliwym graffiti. Akcja, która szybko zaczęła organizować się na mediach społecznościowych pod hashtagiem #RhodesMustFall, przeniosła się na inne południowoafrykańskie uczelnie: Uniwersytet Stellenbosch oraz na Uniwersytet imienia samego Rhodesa. Początkowo lokalna akcja zaczęła przybierać na sile. Pod koniec marca 2015 roku pojawiły się w RPA hasła wzywające do obalenia wszystkich pomników pochodzących z czasów kolonialnych. Na skutki nie trzeba było długo czekać: 9 kwietnia 2015 r. usunięto pomnik Brytyjczyka sprzed uniwersytetu w Kapsztadzie.

Łowca diamentów

Cecil Rhodes nie stał się jednak przypadkowym celem, wynikającym z niewiedzy młodocianych politycznych aktywistów. Ten urodzony w 1853 r. brytyjski przedsiębiorca był symbolem brytyjskiego imperializmu także u schyłku wieku XIX. Tym większym, że o ile Brytyjczycy lubią uznawać – i to nie bez racji – że ich imperium powstało „w chwili utraty zdrowego rozsądku”, w sposób spontaniczny, bez zorganizowanego planu i celu, o tyle działaniom Rhodesa od samego początku przyświecał jeden cel: podporządkowanie brytyjskiej władzy południa Afryki i – czego bynajmniej nie ukrywał – osobiste wzbogacenie się. Właśnie nieukrywana chęć wzbogacenia się oraz skrajny brytyjski nacjonalizm powodowały, że Rhodes przez wielu swoich ówczesnych rodaków traktowany był podejrzliwie. Wbrew temu, co dzisiaj przychodzi nam sądzić o brytyjskiej polityce schyłku XIX wieku, jej celem była nie tyle dalsza rozbudowa imperium, ile utrzymanie nader wygodnego status quo. Nic więc dziwnego, że lord Salisbury, ówczesny brytyjski premier uważał Rhodesa po prostu za cynika i hipokrytę, chociaż niezmiernie skutecznego. Randolph Churchill, ojciec Winstona, po wizycie w Afryce Południowej uważał Rhodesa po prostu za hochsztaplera.

Rhodes urodził się w angielskim hrabstwie Hertfordshire. W Afryce pojawił się w 1870 r., jako słabowity młodzieniec, mający towarzyszyć w biznesowych działaniach swojemu starszemu bratu, Herbertowi (który miał już swoją plantację w Natalu). Sam Rhodes zwykł mawiać, że wyemigrował z Anglii, ponieważ „nie mógł już znieść zimnej baraniny”. Jednak prowadzone przez braci przedsięwzięcie szybko zbankrutowało i już w 1871 r. młodzi Rhodesowie musieli szukać szczęścia i diamentów na polach Kimberley. Wkrótce młody Rhodes stał się jednym z najważniejszych w południowej Afryce handlarzy diamentami. Pochłonęły go one tak bardzo, że mimo że w 1873 r. wrócił do Wielkiej Brytanii, by podjąć studia na Oriel College w Oxfordzie, rzucił je po zaledwie jednym semestrze, wracając do Afryki i diamentowego biznesu. Wspierany przez Rothschildów szybko zmonopolizował lokalny rynek, stopniowo wykupując mniejsze kopalnie. Ukoronowaniem jego działalności było stworzenie w 1888 r. De Beers Consolidated Mines, firmy, która posiadała większość pól diamentowych w Kolonii Przylądkowej. Diamenty nie wyczerpywały jednak energii Rhodesa. Tuż przed swoją śmiercią w 1902 r. stworzył Rhodes Fruit Farms, istniejące do dzisiaj przedsiębiorstwo (chociaż funkcjonujące pod nazwą: Boschendal The Estate), jedną z największych południowoafrykańskich producentów wina.

Poprzednia
1 2 3

Wstępniak

Dostęp do serwisu

Wydanie papierowe, Android, iOS, WWW, ebook.

Komentarz rysunkowy

Felietony

Grzegorz Braun

FDR do denazyfikacji

Grzegorz Braun

Bohaterowie spod ciemnej gwiazdy

Powiedz mi, jakich czcisz bohaterów, a powiem ci, kim jesteś – w przypadku Polaków ta zasada sprawdza się doskonale. Nasz „narodowy panteon” znakomicie obrazuje zamęt duchowy i dezorientację intelektualną, w jakiej utrzymywani jesteśmy od pokoleń – o zgrozo, także przez własnych dziejopisów.