Historia

Hurrah for Capitalism!

Tomasz Pichór

Kiedy zostawała liderem torysów, to nierzadkie było przekonanie, że Margaret Thatcher będzie przewodniczyć Partii Konserwatywnej najdalej do zimy 1975 r.

Kiedy w lutym 1975 r. Margaret Thatcher została wybrana na przewodniczącą pozostającej w opozycji Partii Konserwatywnej, nie była osobą nieznaną w świecie brytyjskiej polityki. O mandat do Izby Gmin ubiegała się od roku 1950, jednak zdobyła go dopiero podczas wyborów w 1959 r. Po wyborczym zwycięstwie konserwatystów w 1970 r. została ministrem edukacji w rządzie Edwarda Heatha. Doczekała się wtedy drwiącego przezwiska „Mrs Thatcher the milk snatcher” (Thatcher wykradająca mleko), wycofała bowiem państwowe dopłaty do rozdawanego bezpłatnie w brytyjskich szkołach mleka. Po przegranych przez Heatha wyborach w roku 1974 w konserwatywnym gabinecie cieni została ministrem środowiska.

Jednak gwiazda byłego premiera wyraźnie przygasała; w gruncie rzeczy jego dziesięcioletnie (od 1965 roku) przywództwo Partii Konserwatywnej, z wyjątkiem sprawowania władzy w latach 1970–74, nie przyniosło jej zbyt wielu sukcesów (przegrał wybory w 1966 oraz w lutym i październiku 1974 roku). Szanse, że poprowadzi on konserwatystów ponownie do zwycięstwa wyborczego, nie były zbyt wielkie. Dlatego też rozpoczęły się gorączkowe poszukiwania nowego lidera, którego upatrywano w Keicie Josephie, zwolenniku radykalnych reform społecznych, znajdującemu się pod wyraźnym wpływem koncepcji ekonomicznych Miltona Friedmana. Ten jednak pogrzebał swoje szanse mocno niefortunnym przemówieniem poświęconym kondycji ubogich rodzin i ich braku zdolności wychowywania licznego potomstwa.

Jak zauważył John Gray, objęcie przez Thatcher przywództwa w Partii Konserwatywnej było dziełem przypadku: „Gdyby torysowski premier Edward Heath nie rozpisał wyborów powszechnych pod hasłem «kto rządzi krajem» i w ich wyniku nie stracił poparcia większości swojej partii; gdyby przewodniczący partii, torys w starym stylu Willie Whitelaw nie był lojalny wobec Heatha i nie zrezygnował z zostania jej liderem; gdyby inteligentny członek parlamentu i ideolog prawicy Keith Joseph nie wygłosił publicznego wykładu, w czasie którego sprawiał wrażenie, że faworyzuje politykę eugeniczną mającą na celu zniechęcenie biedoty do posiadania dzieci i w ten sposób skreślił sam siebie z ubiegania się o przywództwo partii; gdyby poprzedni przewodniczący Edward du Cann nie wycofał się nagle z wyborów; gdyby kampania Thatcher o przywództwo nie była kierowana przez posła Aireya Neave’a, uciekiniera z obozów jenieckich i znawcę tajnych operacji, który został później zamordowany przez Irish National Liberation Army (INLA) – gdyby wszystkie te okoliczności wyglądały inaczej, Thatcher mogłaby nigdy nie zostać liderem Partii Konserwatywnej”. Nawet w obliczu tak korzystnego zbiegu okoliczności jej zwycięstwo nosiło wszelkie cechy przypadku i nierzadkie było przekonanie, że będzie przewodniczyć Partii Konserwatywnej najdalej do zimy 1975 r. Tymczasem Żelazna Dama stała na czele partii i rządu przez ponad 11 lat, wygrywając wybory trzy razy z rzędu (jej następca John Major wygrał jeszcze wybory w 1992 r.) i stając się (po lordzie Liverpool, który rządził blisko 15 lat w latach 1812–27) najdłużej sprawującym urząd brytyjskim premierem.

Odrzucenie powojennego kompromisu

O ile wybór Thatcher na lidera mógł zależeć w wielkim stopniu od przypadku, to jednak nie był już przypadkiem kierunek, w jakim zmierzała prowadzona przez nią – już jako premiera – polityka. Odejście torysów od powojennego konsensusu społecznego widoczne było już u schyłku lat 60. Przed wyborami z roku 1970 przyjęto nowy program Partii Konserwatywnej, zakładający radykalne zmiany w dotychczas prowadzonej polityce: zrównoważenie budżetu, obniżenie wydatków administracji centralnej i lokalnej, ograniczenie świadczeń socjalnych i przede wszystkim likwidację przywilejów związków zawodowych. Zwolenników odejścia nie tylko od powojennego konsensusu, ale też dotychczas dominującego, historycznego, paternalistycznego sposobu myślenia brytyjskich konserwatystów, wywodzącego się z koncepcji Benjamina Disraeliego, zaczęto określać mianem Nowej Prawicy.

Poprzednia
1 2 3

Wstępniak

Dostęp do serwisu

Wydanie papierowe, Android, iOS, WWW, ebook.

Komentarz rysunkowy

Felietony

Grzegorz Braun

1050 lat promesy cywilizacyjnej

Wraz ze Chrztem otrzymywali nasi przodkowie promesę na korzystanie ze wszystkich najwspanialszych skarbów cywilizacji opartej na dwóch filarach – nieznanych w innych kręgach cywilizacyjnych – rozdziale władzy świeckiej i duchownej i etyce bezwzględnej.

Grzegorz Braun

Uchodźcy-Nachodźcy

Uchodźcy mają tu do odegrania zaledwie rolę lodołamacza, torującego drogę zgoła innym przybyszom – rolę buldożera wyrównującego plac pod całkiem inną konstrukcję.