Historia

Karol May i upiory szukające Lebensraum

Piotr Korczyński

Karol May i podobni jemu autorzy wespół z politykami rozbudzili w niemieckim społeczeństwie potrzebę narodowej i rasowej ekspansji. Niemcy zaczęli się postrzegać jako naród pogranicza, predestynowany ze swej natury do misji cywilizacyjnej i kolonialnej.

Wyobraźnią dziecka w schyłkowych latach PRL-u rządzili bohaterowie pochodzący albo z książek Karola Maya, albo z serialu Janusza Przymanowskiego „Czterej pancerni i pies”. Na podwórkach mnożyły się załogi czołgu „Rudy” lub walczyli ze sobą kowboje i Indianie…

W tym pierwszym wypadku nikt nie chciał odgrywać roli fajtłapowatych i głupich żołnierzy niemieckich, których nasi dzielni pancerniacy zawsze pokonywali bez większego trudu (nie pomagały im nawet potężne czołgi tygrysy czy pantery). W wypadku Karola Maya sprawa była już bardziej skomplikowana. Wszak Old Shatterhand i w ogóle większość pozytywnych bohaterów, oczywiście prócz czerwonoskórego gentlemana, dzielnego wodza Apaczów Winnetou, było Niemcami, a jednak nie przeszkadzało to dziecięcemu pragnieniu zmienienia się w dzielnego westmana.

Magia genialnego konfabulatora, którym przez całe życie był May, pokonała tutaj wszelkie powojenne traumy i ideologiczne ograniczenia. Zwyciężyła nawet znacznie bardziej wartościowe literacko konkurencyjne „Nowele amerykańskie” Henryka Sienkiewicza, w których ukazywał on prawdziwe skutki podboju wielkich prerii przez białego człowieka, w tym niemieckich kolonistów („Sachem”).

Powieści Karola Maya, pozbawione dziewiętnastowiecznych kontekstów kolonialnych, stały się trampoliną w imaginację wielkiej przygody. W latach dziewięćdziesiątych XIX wieku, gdy westerny Maya zaczęły święcić  triumfy poczytności, amerykański Dziki Zachód de facto już nie istniał, ale to nie było istotne dla większości niemieckich czytelników, którzy, tak jak autor, nie byli nigdy w Teksasie, czy innym pogranicznym stanie USA. Ważne natomiast było dla nich, że May przedstawiał amerykański Zachód jakby był on niemiecką kolonią. Jego rzeczywistymi zdobywcami na kartach powieści byli dzielni niemieccy bohaterowie, którzy po trudach wędrówki przez prerie, pili przy ogniskach niemieckie piwo i śpiewali tradycyjne niemieckie pieśni ludowe… A gdy chcieli się zaopatrzyć w broń i potrzebne do przeżycia na pustkowiu przedmioty, udawali się najchętniej do jednego z niemieckich składów, jak ten z powieści pt. „Upiór z Llano Estacado”, prowadzony przez starego Halmersa. Oto charakterystyczna dla bohaterów scenka z tej książki: „Dwaj jeźdźcy wzięli młodzieńca między siebie. Ten skierował na nich badawczy wzrok i wyjaśnił: – Helmers rozpoznaje łatwo każde łotrostwo i zależy mu bardzo na dobrej opinii swego domu.

– To ładnie z jego strony. Nie mamy więc się czego lękać?

– Jeśli jesteście porządnymi ludźmi, to oczywiście nie. Przeciwnie, jest wówczas bardzo uczynny.

– Słyszałem, że posiada sklep.

– Tak, lecz nie dla zysku, a tylko po to, żeby usłużyć westmanom, którzy do niego zjeżdżają. Ma w swoim sklepie wszystko, co jest potrzebne myśliwym i sprzedaje towar możliwie najtaniej. Jednakże ktoś, kto mu się nie podoba, nie otrzyma od niego nic, nawet za ciężkie pieniądze.

– Jest więc dziwakiem?

– Nie, ale stara się zawsze trzymać z dala od siebie wszelką hołotę, która zagraża spokojowi Zachodu. Poznacie go zresztą. Jedno tylko chcę wam o nim powiedzieć, czego naturalnie nie zrozumiecie i z czego nawet będziecie się śmiali: On jest Niemcem i to starej daty. To chyba wyjaśnia wszystko.

Frank podniósł się w strzemionach i zawołał: – Co? Tego miałbym nie zrozumieć? Z tego miałbym się nawet śmiać? Co wam strzeliło do głowy! Cieszę się niezmiernie, że tu na krańcach Llano Estacado [hiszp. pole wypalikowane] znajduję rodaka” .

Karol May i jemu podobni autorzy powieści popularnych wespół z politykami rozbudzili w niemieckim społeczeństwie potrzebę narodowej i rasowej ekspansji. Niemcy zaczęli się postrzegać jako naród pogranicza, predestynowany ze swej natury do misji cywilizacyjnej i kolonialnej w odległych (afrykańskich i azjatyckich) i wcale nieodległych, leżących za miedzą (słowiański wschód) stronach. Wiadomo, że jednym z wielomilionowej rzeszy wielbicieli talentu Maya był pewien młody niespełniony artysta z Austrii – Adolf Hitler, lecz przedstawianie pisarza z Saksonii, jako jednego z głównych inspiratorów poczynań przyszłego Führera i jednego z największych zbrodniarzy w historii jest niesprawiedliwe.

Poprzednia
1 2 3

Wstępniak

Dostęp do serwisu

Wydanie papierowe, Android, iOS, WWW, ebook.

Komentarz rysunkowy

Felietony

Kaczyński premierem jesienią

Jeszcze przed jesienią będziemy mieć nowy rząd – wynika z informacji „Polski Bez Cenzury”. Beatę Szydło zastąpi sam Jarosław Kaczyński. Czekają nas też inne zmiany personalne.

Grzegorz Braun

1050 lat promesy cywilizacyjnej

Wraz ze Chrztem otrzymywali nasi przodkowie promesę na korzystanie ze wszystkich najwspanialszych skarbów cywilizacji opartej na dwóch filarach – nieznanych w innych kręgach cywilizacyjnych – rozdziale władzy świeckiej i duchownej i etyce bezwzględnej.