Wstępniak

Seksmisja przez wieki

Aleksander Piński

Seksualne podboje Józefa Piłsudskiego (o których piszemy w okładkowym tekście „Seks i śmierć Piłsudskiego) w dzisiejszych czasach mało kogo szokują. Każdy rozumie, że władza to afrodyzjak, nawet jeżeli, tak jak naczelnik Polski, nie ma się przednich zębów (wybili mu je ludzie cara, gdy był na zesłaniu).

Zresztą Piłsudski nawet nie zbliżył się pod względem liczby swoich podbojów seksualnych do mongolskiego przywódcy sprzed ośmiuset lat, Czyngis-chana, którego naukowcy podejrzewają o spłodzenie kilkuset dzieci (w efekcie geny Czyngis-chana ma 16 mln współczesnych mieszkańców Azji). Co jednak najciekawsze, obecnie powszechne i raczej niekwestionowane przekonanie, że mężczyźni mają zdecydowanie większe potrzeby seksualne od kobiet, powstało stosunkowo niedawno. Od starożytnej Grecji aż do początków XIX w. w zachodnim kręgu kulturowym uważano, że jest odwrotnie.

W jednym starożytnym greckim micie Zeus kłóci się z Herą na ten temat. Nie mogą dojść do porozumienia i proszą proroka Tiresiasa, którego wcześniej Hera zamieniła w kobietę, by rozstrzygnął, jak jest naprawdę. A ten odpowiedział: „Gdyby przyjemność z seksu podzielić na dziesięć części, to jedna część by należała do mężczyzn a dziewięć do kobiet”. W 1903 r. amerykański psycholog Havelock Ellis w pracy „Studies in the Psychology of Sex” (Studia z psychologii seksu) zestawił całą listę historycznych źródeł na ten temat.

I tak przykład w XVII w. niejaki Francisco Plazzonus wnioskował, że kobiety godzą się na rodzenie dzieci mimo olbrzymiego bólu z tym związanego dlatego, że przyjemność, jaką odczuwają z seksu, jest bez porównania większa, niż ta, którą odbierają mężczyźni. Także w XVII w. francuski pisarz Michel de Montaigne pisał, iż „kobiety są nieporównywalnie bardziej skłonne do i bardziej żarliwe w miłości, niż mężczyźni” oraz że „w tej dziedzinie wiedzą znacznie więcej, niż mężczyźni je mogą nauczyć”. Nawet zmarły w 1918 r. austriacki ginekolog Enoch Heinrich Kisch twierdził, iż: „Seksualny impuls jest tak potężny u kobiet, że w niektórych momentach ta prymitywna siła dominuje całe ich życie”. Co zatem sprawiło, iż te przekonania uległy zmianie?

Otóż doprowadziły do tego kobiety. Historyczka Nancy Cott uważa, że katalizatorem zmian był wzrost popularności ewangelickich odłamów protestantów w USA. W ich skład wchodziły głównie białe kobiety w średnim wieku, które uznały, że będzie dla nich korzystne, gdy będą postrzegane jako nieulegające niekontrolowanym żądzom. W ten sposób chciały osiągnąć, by uważano je za bardziej odpowiednie do pełnienia religijnych funkcji. Amerykańskim protestantkom wydawało się, że gdy już będą postrzegane za moralne i opanowane, nic nie przeszkodzi im w dostępie do stanowisk na równi z mężczyznami. Otóż tu się bardzo pomyliły.

Gdy to mężczyznom zaczęto przypisywać większą chęć do seksu, to nagle stało się to pozytywną cechą. Świadczącą o ich wigorze i energii. Naturalną konkluzją było to, że nie można powierzać ważnych funkcji apatycznym i pozbawionym inicjatywy kobietom.

Wstępniak

Dostęp do serwisu

Wydanie papierowe, Android, iOS, WWW, ebook.

Komentarz rysunkowy

Felietony

Andrzej Gąsiorowski

Samotny wojownik

To przecież nieprawda, że powietrze jest niczym. Tak jest tylko dla tych, którzy nie potrafią się nim posługiwać.

Paweł Zarzeczny

100 historii na 100-lecie

Legia Warszawa obchodzi właśnie 100-lecie istnienia. Byłem jej żołnierzem, serio, takim w mundurze, z karabinem jak trzeba, i piłką przy nodze i rakietą tenisową w ręce, w prawej…