Historia

Jurko Tiutiunnyk. Błędny rycerz Ukrainy

Andrzej Nowicki

Brak jedności wśród Ukraińców, owocował głębokimi podziałami ideowymi i politycznymi. Dość powiedzieć, że od listopada 1918 r. istniały trzy Ukrainy.

Mychaiło Hruszewski, Semen Petlura czy Pawło Skorpadski uchodzą za symbole pierwszej niepodległości Ukrainy. Ale losy generała-chorążego Jurko Tiutiunnyka bodaj najwierniej oddają złożoność ówczesnej sytuacji. Na ziemiach ukraińskich szalała wojna wszystkich ze wszystkimi, rodząca chaos i anarchię. To ona przekreśliła wizję niepodległości, spychając w niebyt głównych bohaterów dramatu. Wgląd w biografię Tiutiunnyka pozwala również zrozumieć historyczne rozdarcie współczesnego państwa ukraińskiego.

Na początek niezbędne jest wyjaśnienie, które ułatwi, lub wręcz umożliwi  przedzieranie się przez gąszcz kolizyjnych faktów i interpretacji. Lata 1917–1921, na które przypadła nieudana próba ukraińskiej niepodległości, pozostają przedmiotem badawczego sporu. Historiografia radziecka, a za nią także współczesna nauka rosyjska, każą patrzeć na ówczesne wydarzenia z punktu widzenia narodzin totalitarnego ZSRR. A zatem sytuacja na ziemiach ukraińskich była integralnym fragmentem procesu rewolucyjnego w carskiej Rosji. I podobnie, jak w całym imperium skutkowała wojną domową pomiędzy bolszewikami i obrońcami starego porządku. Obiektem naukowych dociekań pozostaje zatem sowietyzacja Ukrainy, z marksistowskim determinizmem dzieląca wydarzenia na słuszne i niesłuszne. Inaczej mówiąc wszystko, w tym próba budowy ukraińskiej niepodległości, staje w opozycji do stanowienia komunistycznej władzy.

Jednak takie podejście nie wyjaśnia, dlaczego Ukraina zamieniła się w narodowościowy i ideologiczny tygiel, w którym tak naprawdę nic nie było jednoznaczne. Po pierwsze, już w drugiej połowie XVII w. zdrada Bohdana Chmielnickiego wymusiła podział Ukrainy pomiędzy Rzeczpospolitą i Carstwo Moskiewskie. Po drugie, w końcu XVIII w. rozbiory Rzeczpospolitej skutkowały kolejnym podziałem ziem ukraińskich, tym razem pomiędzy cesarstwa Romanowów i Habsburgów. Po trzecie, w chwili upadku obu imperiów podczas I wojny światowej na Ukrainie doszło do starcia żywiołów polskiego i rusińskiego, a pretensje terytorialne zaspokoiły także Czechosłowacja i Rumunia. I po czwarte, w takie ognisko zapalne oliwy dolali bolszewicy.

Dlatego bardziej przekonująca wydaje się historiografia ukraińska, która okres 1917–1921 r. nazywa także rewolucją, ale o narodowym i demokratycznym charakterze. Na czołowym miejscu stawiana jest próba ustanowienia Ukrainy samostijnej, czyli suwerennej od Rosji i nowych państw, które pojawiły się na mapie w wyniku upadku starego ładu. Taka Ukraina miała być zakotwiczona w europejskim systemie politycznym, który wyłonił się z okopów I wojny światowej.

Choć i ta historyczna wariacja stara się pomijać kardynalną okoliczność. Był nią brak jedności wśród Ukraińców, owocujący głębokimi podziałami ideowymi i politycznymi. Ukraińscy politycy, a wraz z nimi całe regiony kraju oraz armie, zmieniały strony konfliktu jak przysłowiowe rękawiczki, nie wspominając o chwiejnych sojuszach geopolitycznych. Dość powiedzieć, że od listopada 1918 r. istniały trzy Ukrainy. Jedną powołano na ziemiach byłego zaboru austro-węgierskiego pod nazwą Zachodnioukraińskiej Republiki Ludowej (ZURL). Druga ukonstytuowała się w centralnej i południowej części kraju, jako Ukraińska Republika Ludowa (URL). I wreszcie trzecia pojawiła się we wschodniej Małorosji, jako bolszewicki protektorat ze stolicą w Charkowie. Nosiła nazwę Ukraińskiej Republiki Radzieckiej (URR).

-------------------

Całość w najnowszym numerze.

Wstępniak

Dostęp do serwisu

Wydanie papierowe, Android, iOS, WWW, ebook.

Komentarz rysunkowy

Felietony

Grzegorz Braun

FDR do denazyfikacji

Krzysztof Galimski

Pistolet Pulemiot Szpagina wz. 1941

Nic tak nie cieszy jak seria z pepeszy.