Historia

Jak Holendrzy ukradli Rzeczpospolitej Gdańsk

Jakub Wozinski

Od końca XVII wieku polski port nad Motławą został całkowicie spenetrowany przez holenderski kapitał, przez co Polska nie była w stanie sprostać wielkim wojnom połowy XVII wieku i w efekcie upadła.

Formalnie Gdańsk nie został oczywiście nigdy włączony do terytorium Republiki Zjednoczonych Prowincji, lecz specyfika politycznej i gospodarczej dominacji państwa ze stolicą w Amsterdamie polegała właśnie na tym, iż potrafiło ono skutecznie narzucać swoją wolę bez potrzeby dokonania choćby jednego wystrzału z armaty. Kluczem do sprawowania kontroli w basenie Morza Bałtyckiego były skomplikowane relacje handlowe.

Jeszcze w XIV wieku Gdańsk żył w cieniu Hanzy oraz zakonu krzyżackiego. Miasto coraz bardziej zdawało sobie jednak sprawę z tego, że prawdziwa przyszłość leży dla niego we współpracy z rosnącym w siłę państwem polskim, którego terytorium obejmowało większą część dorzecza Wisły. Przekonanie Gdańska umocniła na dodatek zwycięska dla Polaków bitwa pod Grunwaldem, która zademonstrowała, że prawdziwą potęgą regionalną może być tylko Polska. Z tego właśnie powodu po podpisaniu pokoju toruńskiego w 1466 r. Gdańsk stał się głównym portem dla całej Rzeczpospolitej, uzyskując trzy lata później tzw. Wielki Przywilej, czyniący z niego państwo w państwie.

Początkowo wydawało się, że Gdańsk będzie umiał zachować faktyczną niepodległość, a zapoczątkowany pod koniec XV wieku boom na polskie zboże sprawił, że w kolejnym stuleciu uzyskał nawet status największego portu nad Bałtykiem. Dominująca wcześniej w regionie Lubeka stała się w XVI stuleciu zaledwie pośrednikiem w handlu z największym polskim portem. Podczas gdy jeszcze w XIII i XIV stuleciu gdańscy rajcowie jeździli po instrukcje do Lubeczan na hanzeatyckie zjazdy, po powrocie Gdańska do Polski niemiecki port musiał uznać wyższość polskiej metropolii.

Wyzwolenie z dominacji Hanzy nie oznaczało jednak, że Gdańsk stał się w pełni samodzielnym bytem politycznym. Faktyczną niezależność od Polski gwarantowały mu przywileje udzielone przez Kazimierza Jagiellończyka, lecz po upadku Hanzy dominację w regionie bałtyckim uzyskało inne państwo, które do tej pory nie zdradzało imperialnych ambicji.

Potęga z nizinnego kraju

Jednym z kluczowych momentów w dziejach Holandii był korzystny dla niej pokój w Utrechcie, podpisany w 1474 r. Kończył on wojnę z Lubeką i przewidywał, że odtąd Holendrzy mogli swobodnie pływać po Bałtyku z pominięciem prawa składu w Brugii. Stało się to w kluczowym momencie dla losów całego światowego handlu, ponieważ wkrótce dokonano najbardziej spektakularnych odkryć geograficznych, za których sprawą główna oś wymiany towarowej Europy przesunęła się z Morza Śródziemnego na północ kontynentu. Statki z hiszpańskich i portugalskich kolonii przywoziły dobra, które następnie poprzez Antwerpię i pozostałe porty Niderlandów były dystrybuowane po całym kontynencie.

Wobec tak potężnych zmian w światowej strukturze handlu Gdańsk był absolutnie bezradny. Gdyby Kolumb, da Gama i Magellan nie odkryli nowych dróg wodnych do pozostałych kontynentów, Gdańsk nie mógłby nawet marzyć o zdominowaniu przy współpracy z polskimi królami całego Bałtyku, lecz wkrótce sam został zdominowany i przyszło mu odgrywać rolę satelity Amsterdamu.

W polskiej pamięci historycznej dominuje przekonanie, iż XVI wiek był dla Polski „złotym wiekiem”, w którym rządy Jagiellonów, w połączeniu z doskonałą koniunkturą na polskie zboże oraz towary leśne, przyczyniły się do materialnego oraz kulturowego rozkwitu. W rzeczywistości zaś już w tym okresie zaznaczały się wyraźnie tendencje, które przesądziły o tym, iż polskie państwo przestało decydować o własnym losie. Początek upadku polskiego państwa wiąże się najczęściej z wojnami stoczonymi w połowie XVII wieku, lecz proces dekompozycji całej politycznej struktury rozpoczął się u ujścia Wisły już w XVI wieku.

W Gdańsku skupiało się niczym w soczewce całe życie gospodarcze Rzeczpospolitej. Pewną rolę odgrywały także Elbląg czy też przez pewien czas Ryga, lecz większość polskiego importu i eksportu odbywała się przy pomocy portu nad Motławą. Pod koniec XV wieku łączna ładowność całej gdańskiej floty wynosiła 3,5 tys. łasztów, podczas gdy flota Antwerpii dysponowała flotą zdolną do przewozu 6 tys. łasztów. Antwerpia zaczęła wówczas pełnić rolę europejskiego centrum handlu, co pokazuje, że Gdańsk należał do ścisłej czołówki, produkując nawet 12 statków rocznie.

Poprzednia
1 2

Wstępniak

Dostęp do serwisu

Wydanie papierowe, Android, iOS, WWW, ebook.

Komentarz rysunkowy

Felietony

Grzegorz Braun

Rachunki za Wołyń

Minęły już blisko trzy ćwierci wieku, a my nadal nie wiemy, co nas właściwie spotkało. Jakie były polityczne, militarne, ekonomiczne i policyjno-prowokacyjne uwarunkowania tamtej czystki etnicznej?

Grzegorz Braun

Kto kręci Wałkiem?

Lech Wałęsa rzeczywiście może traktować płatną współpracę z esbekami jako przelotny epizod o relatywnie niewielkim znaczeniu – na tle swej całożyciowej lojalności wobec bezpieki wojskowej.