Historia

„Sierotka”, złoty król i tajemnice „polskich” mumii

Karolina Gruc

Głównym celem wyprawy „Sierotki” na Bliski Wschód była Ziemia Święta, ale magnat połączył ją z turystycznymi wyprawami do Syrii i Egiptu. Do kraju faraonów przybył drogą morską (przy okazji zahaczył o Cypr). Jedną z odnóg delty Nilu dopłynął do portu Damietta, a stamtąd do Kairu. Wieczorem, 13 sierpnia 1583 r., jako pierwszy (udokumentowany) Polak w historii zobaczył piramidy.

Robotnicy egiptologa Howarda Cartera 4 listopada 1922 r.  odkopali w Dolinie Królów w Egipcie prowadzące w dół kamienne stopnie. Gdy zostały całkowicie odsłonięte, Carter stanął przed zamurowanym wejściem, pokrytym tynkiem, w którym były odbite ślady pieczęci. Niezłamanych pieczęci. Carter już wiedział – odkrył nienaruszony grób. Wbrew legendzie odkrycie to nie było przypadkiem; Carter kopał w Dolinie Królów od dawna. Mógł to robić dzięki swemu sponsorowi – Georgowi Herbertowi, piątemu hrabiemu Carnavon. Obaj panowie poznali się w Egipcie w 1907 r. W 1914 r. Carnavon przejął koncesję na wykopaliska w Dolinie Królów (już wtedy udostępnianej do zwiedzania turystom), a od 1917 r. Carter rozpoczął właściwe poszukiwania. Przez wiele lat bez żadnego efektu. Topniała fortuna Carnavona, który finansował całe przedsięwzięcie i topniała jego lordowska cierpliwość. W 1921 r. chciał już zakończyć swoje zaangażowanie w Dolinie. Carter przekonał go, zobowiązując się opłacić kampanię z własnej kieszeni, gdyby dalsze prace nie przyniosły efektu. Nie składał obietnic bez pokrycia. Miał już wystarczająco dużo wskazówek, by wiedzieć, gdzie kopać. Wiedział też, czego szukał – grobu Tutanchamona – faraona XVIII dynastii, panującego w latach 1333–1323 p.n.e. O Tutanchamonie wiedziano wówczas niewiele. Carter pozbierał strzępki tych informacji.

„Widzę cudowne rzeczy”

Szczęśliwym zbiegiem okoliczności było natomiast to, że właśnie ten grób, jako jedyny z czasów Nowego Państwa, pozostał nienaruszony. Stało się tak, ponieważ kiedy kopano grób Ramzesa VI (1142/40–1134 p.n.e.), leżący bezpośrednio nad grobem Tutanchamona, wejście do niego zasypano grubą warstwą gruzu budowlanego. I tak przysypany grób został po prostu zapomniany. Inne splądrowali doszczętnie jeszcze starożytni rabusie; ten pozostał nietknięty. Co prawda w starożytności ktoś się do niego włamał, ale rabusie zostali albo schwytani, albo przepłoszeni i nie zdołali niczego ukraść.

Również Carter, chociaż na pewno paliła go ciekawość, uznał, że skoro Tutanchamon czekał ponad trzy tysiące lat, może poczekać jeszcze trochę. Kazał zasypać schody i 6 listopada wysłał do Anglii do Carnavona entuzjastyczny telegram: „Nareszcie cudowne odkrycie w Dolinie; wspaniały grób, nietknięte pieczęcie; zasypany do Pańskiego przyjazdu; gratulacje”. Lord Carnavon w towarzystwie swej córki lady Evelyn Herbert przybył 23 listopada 1922 r. na stację w Luksorze nieopodal Doliny Królów. Dnia 26 listopada Carter, Carnavon, lady Evelyn i Arthur R. „Pecky” Callender, emerytowany pracownik kolei, który – chociaż nie zajmował się nigdy archeologią – ze względu na swoją znajomość architektury i wiedzę techniczną był bardzo użyteczny, zeszli schodami do odkopanego korytarza. Po kolejnym dniu pracy został on oczyszczony, a cała czwórka stanęła przed następnym zamurowanym wejściem, którego powierzchnię również pokrywały odciski pieczęci. W lewym górnym rogu ściany widać było ciemniejszą łatę tynku – ślad włamania (egiptolog później stwierdził, że skradziono 60 proc. biżuterii króla). Carter osobiście wyrąbał kilofem mały otwór w ścianie i wsunął weń zapaloną świeczkę, aby sprawdzić, czy w kolejnym pomieszczeniu nie ma trujących gazów. Potem spojrzał do środka, by przy blasku świecy przekonać się, co znalazł. Wpatrywał się w pomieszczenie przez kilka minut. Stanął jak wryty. W tym momencie angielski chłód opuścił lorda Carnavona. Zniecierpliwiony zapytał: „Widzi pan coś?”. „Tak” – wykrztusił Carter – „cudowne rzeczy!”

Ten krótki dialog przeszedł do historii jako opis największego i najsłynniejszego odkrycia archeologicznego w dziejach świata. Carter i Carnavon odkryli nienaruszony królewski grobowiec ze złotej epoki starożytnego Egiptu. Grób faraona Tutanchamona.

Poprzednia
1 2

Wstępniak

Dostęp do serwisu

Wydanie papierowe, Android, iOS, WWW, ebook.

Komentarz rysunkowy

Felietony

Andrzej Gąsiorowski

Samotny wojownik

To przecież nieprawda, że powietrze jest niczym. Tak jest tylko dla tych, którzy nie potrafią się nim posługiwać.

Grzegorz Braun

Kondotier cudzej sprawy

Owszem, Kościuszko nie należał do najbardziej zajadłych „bolszewików” swojej generacji – ale czyż „mieńszewicy” mają do końca świata okupować polski panteon narodowy?