Historia

Zawodowcy za drutami

Katarzyna Wodarska-Ogidel

Liczbie sprzedanych biletów i frekwencji pozazdrościć mógłby obozowym teatrom nie jeden profesjonalny, a o bilety na premierę było naprawdę trudno.

Takie tytuły przedstawień jak „Na wesoło nastrojowo” z teatru obozowego w Stalagu VI G Bonn-Duisdorf, Hoffnungsthal czy „Wtranżalamy się z humorem“ z oflagu II E Neubrandenburg, świetnie oddają atmosferę panującą w jenieckich teatrach, w których można było się pośmiać, ale była też okazja do zadumy. Teatry powstawały w wielu obozach, a działali w nich zarówno zawodowcy teatralni, którzy z poboru trafili do armii, jak i zawodowi żołnierze, którzy do tej pory teatr znali jedynie z widowni. Święta Bożego Narodzenia były okresem najsmutniejszym, kiedy to tęsknota za domem i rodziną objawiała się najsilniej, lecz już kilka dni później Nowy Rok budził nowe nadzieje.

 

Weźmy w płuca oddech szerszy,

Niech żyje czterdziesty pierwszy

    Chociaż pierwszy – głowę dam,

    Tu ostatni będzie nam. 

 

Śpiewał Kazimierz Rudzki, świeżo upieczony absolwent Państwowego Instytutu Sztuki Teatralnej, w Oflagu II C w Woldenbergu podczas Rewii Noworocznej.

 „I co? – wspominał Rudzki w swoim felietonie Dzieje jednego fraka w «Stolicy»  w 1956 r.

I nic… na sali, w baraku – szał, łzy w oczach, że zaraz wyjdziemy z obozu.

I co dalej?

Nic dalej. Nie wyszliśmy… Za rok zmieniło się trochę kuplecik:

 

Weźmy w płuca oddech długi,

Niech żyje czterdziesty drugi

chociaż drugi – głowę dam,

Tu ostatni będzie nam!

I co?

Nic… niestety – nic… Za rok znowu trzeba było dwie linijki zmieniać:

Chociaż czas nam wolno leci,

Niech żyje czterdziesty trzeci etc…

I co dalej?

Normalnie… Zmieniało się dwie linijki:

Chociaż druty, chociaż warty,

Niech żyje czterdziesty czwarty… etc.”


Szopka  w kronice

Wieczory tego typu odbywały się zapewne we wszystkich stalagach i oflagach, nawet tych, w których życie kulturalne nie było tak rozwinięte jak w Woldenbergu, Murnau czy Gross Born.  Nawiązywały one często do popularnych satyrycznych szopek noworocznych wystawianych przez najlepsze przedwojenne kabarety. Tradycja ta pozwalała też, pomimo niemieckiej cenzury, przemycić do tekstów dużo politycznych treści, ku wielkiej radości jenieckiej widowni.

Jan Zamoyski – malarz, wpadł na pomysł przygotowania szopki w Oflagu II A Prenzlau w grudniu 1940 r. Pomogli mu koledzy z obozu: Edward Obertyński i Edward Kulesza. Za przygotowanie 34 lalek odpowiadał Zygmunt Karolak, student Wojciecha Weissa, absolwent krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych.

Teatr w Prenzlau ogólnie miał szczęście. To tam odbył się pierwszy występ teatralny na jenieckiej scenie już w październiku 1939 r. – wystawiono wtedy konspiracyjnie „Spisek Koronacyjny” z “Kordiana” Juliusza Słowackiego.

W samej szopce tradycyjnie obok ludowych jasełek i starych kolęd znalazły się odniesienia do aktualnej sytuacji w obozie i na świecie, a plastycy w karykaturze świetnie uchwycili w lalkach zabawne cechy najbardziej charakterystycznych postaci z życia oflagu. Wątek obozowy otwierała figurka małpki, nawiązująca do tego, iż sami jeńcy nazywali się „pawianami”, śpiewając:

 

Jest kraina – w tej krainie,

Ogrodzony drutem świat,

Gdzie przy piwie i przy winie

Siedzieć można choć sto lat.

Wszystko tam jest nadzwyczajne,

Życie płynie jak we śnie.

Dobra służba, żarcie fajne,

Opierunek itd.

 

Foteliki i urzędy

Jak za dawnych dobrych lat

Każdy szuka wyższej grzędy

Życząc, aby drugi spadł.

Zaniedbani naukowo

Mają tutaj istny raj.

Da posadę im morową

Lager  dyplom, oflag zwei.

 

Nasze życie licho, biednie

Odda w szopce piosnka, gest,

A gdy komu mina zrzednie

Niechaj krzyczy: byczo jest!

 

Żart niewinny to nie powód

By na kwintę spuszczać nos.

Daj wyższości swojej dowód

I keep smiling , śmiej się w głos!

Cięty humor, ledwie dopuszczony przez niemiecką cenzurę, świetne teksty i  plastyka na naprawdę wysokim poziomie sprawiły, że przedstawienie to pokazano 19 razy. Jeńcy przychodzili na nie wielokrotnie, a niemiecka załoga sprowadzała nawet znajomych. Prawdopodobnie to ktoś z nich poinformował Berlin i do obozu przyjechali filmowcy Ufa, nakręcić przedstawienie na potrzeby Deutsches Wochenschau.

Poprzednia
1 2

Wstępniak

Dostęp do serwisu

Wydanie papierowe, Android, iOS, WWW, ebook.

Komentarz rysunkowy

Felietony

Grzegorz Braun

Rachunki za Wołyń

Minęły już blisko trzy ćwierci wieku, a my nadal nie wiemy, co nas właściwie spotkało. Jakie były polityczne, militarne, ekonomiczne i policyjno-prowokacyjne uwarunkowania tamtej czystki etnicznej?

Andrzej Gąsiorowski

Samotny wojownik

To przecież nieprawda, że powietrze jest niczym. Tak jest tylko dla tych, którzy nie potrafią się nim posługiwać.