Historia

Ukraiński Lwów, austriackie gadanie

Marcin Hałaś

„Kłamstwo oświęcimskie” przypisuje Polsce to, co najgorsze, „kłamstwo lwowskie” odbiera nam zaś to, co najlepsze.

Sporo napisano już o niemieckiej polityce historycznej, w myśl której sprawcami holocaustu byli naziści. Nie raz komentowano – że skoro obozy zagłady zakładali i Żydów mordowali naziści, to zapewne musieli oni mówić językiem nazistowskim. Warto odnotować, że po drugiej stronie Polski bardzo podobną politykę prowadzą Ukraińcy. W myśl ich narracji Lwów był miastem austriackim. Czyli – mniemać należy – że jego mieszkańcy mówili językiem austriackim. Jako żywo – jest to prawdziwe... austriackie gadanie.

W Internecie odnajduję stronę przewodnika turystycznego działającego we Lwowie. Oferuje on – Polakom! – wycieczkę pod hasłem „Austriacki Lwów”. Oto skrócony konspekt eskapady: „Zaznajomienie się z epoką świeckiej wspaniałości i blasku, opowieść o okresie rozkwitu Lwowa, który przez całe półtora stulecia był niemieckim miastem Lemberg i stolicą koronnego kraju Galicji і Łodomerji – «malutkim Wiedniem»”. Jedno zdanie – a Lwów jest w nim i niemiecki, i austriacki. Na trasie ekskursji znajdują się między innymi zabytki takie jak „pałace: Bielskich, Sapiehów, Potockich”. Zapewne są to czysto niemieckie nazwiska austriackich magnatów. Ewentualnie na odwrót: czysto austriackie nazwiska niemieckiej arystokracji. Rosjanie za cara twierdzili: „nikakoj Polszy nikagda nie budiet”. Współcześni Ukraińcy nieco zmodyfikowali to zdanie: „nijakoj Polszy nikoły ne buło”.

Żeby chodziło tylko o wybryk jednego przewodnika – pal licho, być może znalazłby nawet klientów. Jednak jest to emanacja polityki historycznej, jaką dziś prowadzą ukraińskie władze. Nie chodzi bynajmniej tylko o władze administracyjne – taką politykę wekslują, wspierają i współuczestniczą w niej także środowiska naukowe. W 2012 roku opublikowałem książkę zatytułowaną „Oddajcie nam Lwów”. Właśnie za nią otrzymałem cenną nagrodę – Służba Bezpieczeństwa Ukrainy lwiwskiej obłasti (województwa lwowskiego) „uhonorowała” mnie trzyletnim zakazem wjazdu na Ukrainę, wydanym zresztą nie tylko przed rozpoczęciem konfliktu na wschodzie tego kraju, lecz także jeszcze przed całą „ruchawką” na Majdanie, nazywaną również „rewolucją godności”. Tak na marginesie – książkę tę solidarnie zaatakowali także rodzimi „dziennikarze niepokorni” – Piotr Skwieciński nazwał mnie „rewindykatorem” i zarzucił „wkładanie kija w szprychy i tak dalekiej od efektywności polityki wschodniej”. W wizji Skwiecińskiego – przynajmniej wkładam ten kij w dobrym towarzystwie Waldemara Łysiaka i Mariusza Maxa Kolonki.

Kłamstwa i przemilczenia

Jednak wróćmy ad rem. W „Oddajcie nam Lwów” pisałem: „W 2011 roku jubileusz 350-lecia obchodził Uniwersytet Jana Kazimierza we Lwowie (w roku 1940 przemianowany na Uniwersytet im. Iwana Franki). Proponuję wejście na stronę internetową współczesnego lwowskiego uniwersytetu i lekturę tekstu poświęconego jego historii. To po prostu skandaliczny przykład pomieszania zwyczajnych kłamstw z przemilczeniami. Nie chcę w tym miejscu zamęczać Czytelników cytatami – w każdym razie wychodzi, że Uniwersytet od razu był ukraiński, założony co prawda przez króla Jana Kazimierza (nie napisano za to, na jakim tronie zasiadał ów monarcha), pracowali na nim ukraińscy naukowcy, a Polska przewinęła się gdzieś w tle w czasie dwudziestolecia międzywojennego”.

Cztery lata temu musiałem wejść na stronę internetową Uniwersytetu Lwowskiego (obecnie) im. I. Franki i przetłumaczyć zamieszczoną tam krótką historię tej uczelni. Jest postęp. Teraz już nie musimy tłumaczyć niczego z języka ukraińskiego, bo przekład dostępny jest na polskojęzycznej witrynie z rozszerzeniem edu.pl w ramach prezentacji „Sieci uniwersytetów pogranicza”. I oto możemy tam przeczytać: „Historia Uniwersytetu Lwowskiego rozpoczyna się już w połowie XVII wieku. 20 stycznia 1661 roku Kolegium Jezuitów we Lwowie otrzymało przywilej i godność „Akademii i Uniwersytetu”. W szkole funkcjonowały wówczas dwa wydziały: filozoficzny i teologiczny. W 1773 roku, po wejściu Galicji do Austrii, uniwersytet został zamknięty. Jego działalność wznowił w 1784 roku Józef II, cesarz austriacki. W 1919 roku, kiedy Galicja znalazła się w granicach Rzeczypospolitej Polskiej, uniwersytet otrzymał imię Jana Kazimierza. Zmienił patrona w 1940 roku. Został nim Iwan Franko – słynny ukraiński pisarz, polityk i działacz społeczny, który w latach 70. XIX wieku studiował na tutejszym Wydziale Filozofii. Po uzyskaniu przez Ukrainę niepodległości rozpoczął się nowy etap w historii uczelni: uruchamiano kolejne wydziały, kierunki, realizowano ważne naukowe projekty. Historycznym momentem był dzień 11 października 1999 roku, w którym Uniwersytet Lwowski otrzymał od prezydenta kraju status uniwersytetu narodowego, co było świadectwem uznania wysokiego poziomu nauki i edukacji tu realizowanej”. Czyli – z grubsza biorąc – nijakoj Polszy nikoły ne buło”; a nawet jeśli była to – od 1919 roku, jako „okupant”. Wcześniej była Austria, cesarz austriacki i zapewne – austriaccy uczeni, austriackie gadanie...

Poprzednia
1 2

Wstępniak

Dostęp do serwisu

Wydanie papierowe, Android, iOS, WWW, ebook.

Komentarz rysunkowy

Felietony

Grzegorz Braun

Czyja historia?

Dosyć finansowania antypolskiej agitacji z polskich budżetów - czas zaprzestać retransmisji cudzych narracji degradujących Polaka do roli wiecznego winowajcy, petenta i aspiranta.

Krzysztof Galimski

Pistolet Pulemiot Szpagina wz. 1941

Nic tak nie cieszy jak seria z pepeszy.