Historia

Zielony faszyzm

Andrzej Wolski

Historia ekologizmu pokazuje, że idee ekologiczne pojawiały się w kompromitujących okolicznościach.

Obecne czasy nazywane są niekiedy epoką końca ideologii. Nie jest to prawdą, ale ci, którzy taki pogląd głoszą, twierdzą, że dawne ideologie takie jak liberalizm, socjalizm, nacjonalizm czy konserwatyzm nie są adekwatne do problemów naszych czasów, a ponadto wszystkie w jakiejś mierze się skompromitowały. Ideologia socjalizmu obarczana jest odpowiedzialnością za komunistyczny totalitaryzm; liberałowie oskarżani są o dostarczanie usprawiedliwień dla kapitalistycznych nierówności i wyzysku; zwolenników nacjonalizmu obwinia się o popieranie ideologii, która doprowadziła do czystek etnicznych, a konserwatystów przedstawia się jako obrońców hierarchicznego i represyjnego społeczeństwa przeszłości. Na tym tle zwolennicy ekologizmu jawią się jako ludzie moralnie bez zarzutu, broniący sprawy, której sprzeciwić mogą się tylko żądni zysku kapitaliści, albo ludzie pozbawiani jakiejkolwiek wrażliwości. Historia ekologizmu pokazuje jednak, że idee ekologiczne pojawiały się także w kompromitujących kontekstach.

We współczesnej Europie ekologizm kojarzony jest jako jedna z idei należących do rodziny Nowej Lewicy, które pojawiły się na fali młodzieżowej rebelii 1968 r. Najbardziej znana partia, która umieściła ochronę środowiska na swoich sztandarach, czyli niemiecka Partia Zielonych, opowiada się jednocześnie za małżeństwami osób tej samej płci, wspiera masową imigrację do Europy i głosi hasła antykapitalistyczne. Byłoby jednak wielkim błędem utożsamianie idei ochrony środowiska z hasłami lewackimi. Idea ochrony natury ma zarówno szlachetny rodowód, jak i ma przodków, o których współcześni zwolennicy ekologizmu woleliby zapomnieć.

Słowo ekologia stworzył niemiecki biolog Ernst Haeckel. Oznaczało ono naukę o związkach człowieka z otaczającym go środowiskiem. Z czasem zaczęto używać tego pojęcia dla określenia idei ochrony środowiska naturalnego. Pomysły takie pojawiły się we wszystkich krajach doświadczających industrializacji, a hasła stały się popularne także w Niemczech, gdzie były częścią ideologii wrogich wobec nowoczesności nacjonalistów. W XX wieku ludzie o takich poglądach zasilili szeregi narodowych socjalistów.

Volkizm

Ważną rolę w genealogii faszyzmu odegrał tzw. volkizm. Pojęcie pochodzi od niemieckiego słowa volk, które tłumaczone jest jako naród albo lud. Volkiści to dosłownie tyle, co miłośnicy narodu niemieckiego, którzy w jego sposobie życia dostrzegali pewną wartość. Jednak w oczach zwolenników chodziło o coś więcej – o jakąś mistyczną więź łączącą naród z ziemią i krajobrazem. Naturę czy też duszę volku określa właśnie krajobraz, ziemia.

Żydzi, przedstawiani przez propagandę volkistowską jako naród pustynny, postrzegani byli jako ludzie oschli, pozbawieni duchowej głębi. Niemcy z kolei, naród, który wywodził się z głębi lasów i borów, mieli być ludźmi tajemniczymi, z wewnętrzną głębią duchową. Żydzi to w myśl tej propagandy nomadowie, bez domu; Niemcy – w przeciwieństwie do nich – mieli być narodem osiadłym, związanym z ziemią i krajobrazem. Tak więc krajobraz był częścią niemieckości. W poglądach volkistów były bardzo silne wątki antymiejskie i antyindustrialne. Rozwój przemysłu postrzegano jako źródło niszczenia wiejskich wspólnot, destrukcji przyrody i brzydoty. Wielkie miasta traktowano jako miejsce demoralizacji, zepsucia obyczajów i grzechu. O miastach mówiono, że są grobami niemczyzny, a Berlin nazywano domeną Żydów. W industrializacji volkiści widzieli realizację błędnego poglądu na temat związku człowieka z przyrodą. Człowiek nie powinien występować w roli zdobywcy, który ujarzmia przyrodę i podporządkowuje ją swoim celom. Według volkistów naród niemiecki żył w zgodzie i harmonii z przyrodą. Ziemia i krajobraz były częścią jego tożsamości. Rytm przyrody był rytmem własnym życia wspólnot wiejskich.

Poprzednia
1 2 3 4 5

Wstępniak

Dostęp do serwisu

Wydanie papierowe, Android, iOS, WWW, ebook.

Komentarz rysunkowy

Felietony

Andrzej Urbański

Kto i dlaczego był oburzony

Prezydent Kwaśniewski postanowił uroczyście obejść dziesiątą rocznicą obrad Okrągłego Stołu i wydał w Pałacu wielką uroczystość. To było całkowicie zrozumiałe.

Krzysztof Galimski

Pistolet Pulemiot Szpagina wz. 1941

Nic tak nie cieszy jak seria z pepeszy.