Historia

Jak Portugalia wzbogaciła się na II wojnie światowej?

Jakub Wozinski

Właściwości wolframu uczyniły go absolutnie kluczowym surowcem w czasie wojny. Noże z węglika wolframu pozwalają przycinać i modelować rozmaite tworzywa i metale w bardzo precyzyjny sposób. Bez tego rzadkiego metalu praktycznie niemożliwa była masowa produkcja pocisków, granatów, czy też rakietnic. Dodając wolfram do 4-calowego pancerza swoich tygrysów, Niemcy osiągnęli ogromną przewagę na froncie. Słynne czołgi wprowadzone do armii w dniu urodzin Führera w kwietniu 1942 r. ważyły 56 ton i choć były słabo zwrotne, to dzięki wzbogaceniu w portugalski wolfram, pancerze były praktycznie nie do zniszczenia w czasie walki na otwartym polu. Alianci nauczyli się później niszczyć tygrysy ostrzałem z boku, lecz przez długi czas mające zasięg aż 1600 metrów 88-milimetrowe działo niszczyło wszystko, co napotykało na swojej drodze.

Niemcy uzależnili się od dostaw portugalskiego wolframu na własnej życzenie. Jak przekonuje Rod Ashley, autor książki „Wolfram Wars. Exposing the Secret Battle in Portugal”, Niemcy stracili dostęp do chińskich złóż za sprawą wybuchu wojny japońsko-chińskiej w 1937 r. Wcześniej Chińczycy dostarczali duże ilości wolframu do Niemiec w zamian za maszyny. Bliski sojusz III Rzeszy z Japonią zamknął jednak ten kanał. Po drugie,  Niemcy zostali bardzo szybko wyparci z Rosji, której surowce stanowiły jeden z głównych powodów ataku zapoczątkowanego latem 1941 r. Złoża wolframu były także dostępne w hiszpańskiej Galicji, lecz nie tak obfite, jak w Portugalii.

Portugalskie złoża były od dawna kontrolowane zarówno przez podmioty brytyjskie, jak i niemieckie. Największym brytyjskim producentem była Panasqueira, przemianowana w 1911 r. na Wolfram Mining Company. Spośród niemieckich firm, które także pojawiły się tu jeszcze na początku XX wieku, najważniejszymi były Casaio czy też Mining Company of Northern Portugal. Ostatnia z wymienionych firm korzystała nawet z tej samej drogi dojazdowej co inna brytyjska firma działająca w regionie (firmy wspólnie dbały o jej stan). Choć na całym świecie trwała wyniszczająca wojna, w górzystej części Portugalii panowała pełna współpraca.

Po wybuchu wojny praktycznie aż do 1942 r.  wydobycie wolframu w Portugalii odbywało się w sposób nieregulowany. Brytyjskie spółki pracowały na rzecz aliantów, niemieckie na rzecz państw Osi, a dodatkowo w portugalskich górach pojawiły się tysiące volframistas, czyli osób kopiących na własną rękę. Ich liczbę szacuje się na ok. 80-90 tys. Zarabiając 18-20 escudo na dzień mogli liczyć na więcej niż rolnicy czy też pracownicy przemysłowi, choć ich praca nie należała do najłatwiejszych. Volframistas harowali w miejscach, które oficjalne spółki zajmujące się wydobyciem uznawały za wymagające zbyt wielkich kosztów, aby nie generować strat.

Wydobyty wolfram sprawiał niemałe problemy w zakresie wywozu do miejsca docelowego. Transporty kierowały się często nielegalnie przez granicę, gdzie przez Hiszpanię i Francję trafiały do Niemiec. Kierowanie urobku prosto do portów nad Atlantykiem groziło przejęciem przez aliantów, dlatego nierzadko urobek z kopalni przemycano, pozorując transport żywności lub innych materiałów. Zasadniczo jednak władze portugalskie nie czyniły żadnych przeszkód dla wywozu, gdyż cały kraj nieźle na tym zarabiał.

Do zasadniczych zmian w zakresie wywozu wolframu doszło dopiero na początku 1942 r. Niemcy prowadziły właśnie wielką wojnę ze Związkiem Radzieckim i potrzebowały wielkich ilości metalu, dlatego podpisały w styczniu 1942 r. specjalną umowę przewidującą, że w ciągu roku otrzymają 2 800 ton wolframu w zamian za stal, węgiel i nawozy. Począwszy od lipca 1940 r. Wielka Brytania ograniczała eksport do Portugalii oraz przywóz tamtejszych towarów w obawie, że zostaną one reeksportowane do Niemiec. Z tego właśnie powodu Portugalczycy byli wręcz skazani na handel z Niemcami, a posiadając wolfram, mogli nawet zmuszać III Rzeszę do pewnych ustępstw. Jednym z nich była właśnie umowa ze stycznia 1942 r., kiedy to Niemcy zrozumieli, że ich własne kopalnie w Portugalii nie są w stanie zapewnić im wystarczających zasobów.

Wstępniak

Dostęp do serwisu

Wydanie papierowe, Android, iOS, WWW, ebook.

Komentarz rysunkowy

Felietony

Grzegorz Braun

Kto kręci Wałkiem?

Lech Wałęsa rzeczywiście może traktować płatną współpracę z esbekami jako przelotny epizod o relatywnie niewielkim znaczeniu – na tle swej całożyciowej lojalności wobec bezpieki wojskowej.

Krzysztof Galimski

Pistolet Pulemiot Szpagina wz. 1941

Nic tak nie cieszy jak seria z pepeszy.