Historia

Jak Portugalia wzbogaciła się na II wojnie światowej?

Jakub Wozinski

Portugalia znajdowała się pod rosnącą presją ze strony aliantów, którzy zarzucali jej, że przyjmuje złoto, które Niemcy zdobyli na swoich ofiarach (w tym ofiarach Holocaustu), dlatego w Porto miejscowi złotnicy mieli przy okazji kolejnych transportów mnóstwo roboty przy przetapianiu sztabek tak, aby nie nosiły stempla Reichsbanku. 

Równie ważnym kanałem, przy pomocy którego III Rzesza wypłacała należności za dostawy wolframu, był ulokowany w Bazylei Bank Rozrachunków Międzynarodowych (BIS). W czasie wojny korzystali z niego zarówno alianci, jak i naziści, a bezpośrednia bliskość Niemiec ułatwiała dokonywanie nawet najbardziej karkołomnych przekazów finansowych. Prowadząc rachunki dla podmiotów walczących po obu stronach konfliktu, bank ten zapewniał łatwy i bezgotówkowy sposób regulowania płatności. Przy pomocy Szwajcarskiego Banku Narodowego oraz szwajcarskich banków komercyjnych BIS dokonywał transakcji, które nie pozostawiały żadnych śladów bezpośredniego handlu między Portugalią i Niemcami.

Potrzeba zachowania dyskrecji i wykorzystanie szwajcarskiego pośrednictwa wynikały przede wszystkim z rosnącej nieustannie presji ze strony aliantów, którzy chcieli ograniczyć dostawy dla III Rzeszy. Na początku lipca 1943 r. brytyjskie BBC wyemitowało nawet specjalną audycję ostrzegającą Portugalczyków, że każda sztabka złota z niemieckimi stemplami będzie traktowana przez wojska alianckie jako mienie kradzione i podlegające konfiskacie. Pod szczególną presją znalazł się Bank Espirito Santo, który na mocy specjalnego porozumienia zawartego 15 sierpnia 1944 r. zobowiązał się mocno ograniczyć prowadzenie kont dla obywateli niemieckich. Ostatecznie bank postanowił nawet zamknąć wszystkie niemieckie konta, w tym Reichsbanku, lecz  gdy tak się stało, niemiecki bank publiczny przeniósł swoje konto do innego portugalskiego banku.

Znaczenie Portugalii jako kanału przerzutowego dla nazistowskiego złota wzrosło szczególnie w końcowych miesiącach wojny, gdy cenny kruszec napływał do Lizbony nie tylko w formie zapłaty za dostawy wolframu, lecz także po to, aby zostać wysłany do Ameryki Południowej, w której po wojnie schroniło się wielu nazistowskich dygnitarzy. We wrześniu 1944 r. wywiad brytyjski raportował, że między Berlinem a Barceloną, a następnie Barceloną i Lizboną zaobserwowano wzmożony ruch lotniczy. W Portugalii złoto można było łatwo przetopić lub sprzedać na giełdzie, dlatego zrabowane przez Niemców złoto napływało tam w trudnych do oszacowania ilościach. Po inwazji aliantów w Normandii znaczenie tego kanału stopniowo malało, lecz w 1944 r przy pomocy Lizbony nazistom udało się zabezpieczyć całkiem spory majątek.

Gra wywiadów

Lizbona stanowiła wręcz idealne miejsce jako kanał przerzutowy, gdyż na jej terenie działały intensywnie wywiady obu walczących ze sobą stron. Miejska dzielnica czerwonych latarń służyła Niemcom jako podstawowe źródło informacji. Przekupione przez nich prostytutki wyciągały od bawiących w porcie alianckich oficerów i marynarzy kluczowe informacje na temat działań wroga. Później swoje własne informatorki pozyskali także Brytyjczycy.

Oprócz Lizbony wzmożoną aktywność obu wywiadów można było zaobserwować także w nadmorskim kurorcie Estoril, w którym wypoczywało wiele wpływowych osobistości. Portugalia stanowiła bardzo ważny węzeł przesiadkowy w drodze do Ameryki, a oczekujący na statek lub samolot arystokraci, lub politycy chętnie odwiedzali kasyna i hotele w tej prestiżowej lokalizacji. Brytyjczycy szczególnie często decydowali się na pobyt w hotelu Palacio, Niemcy zaś, na pobliski Parque Hotel i Atlantico Hotel. Choć w całej Europie trwała okrutna wojna, w nadmorskim kurorcie przedstawiciele obu wrogich obozów nierzadko wspólnie spędzali czas w kasynach i hotelowych restauracjach, gdzie wręcz roiło się od agentów służb specjalnych, często podwójnych.

Wstępniak

Dostęp do serwisu

Wydanie papierowe, Android, iOS, WWW, ebook.

Komentarz rysunkowy

Felietony

Grzegorz Braun

Kondotier cudzej sprawy

Owszem, Kościuszko nie należał do najbardziej zajadłych „bolszewików” swojej generacji – ale czyż „mieńszewicy” mają do końca świata okupować polski panteon narodowy?

Grzegorz Braun

Rachunki za Wołyń

Minęły już blisko trzy ćwierci wieku, a my nadal nie wiemy, co nas właściwie spotkało. Jakie były polityczne, militarne, ekonomiczne i policyjno-prowokacyjne uwarunkowania tamtej czystki etnicznej?