Historia

Święty Graal: Historyczna kwadratura koła

Andrzej Nowicki

Nie tylko świat nauki nadal goni za największym mirażem wszech czasów.

Nie ma w historii archeologii i naukowych poszukiwań większego mirażu niż Święty Graal. To najbardziej tropiony od wieków artefakt, o którym nadal nic nie wiadomo, łącznie z jego wyglądem, właściwościami i znaczeniem dla ludzkości. Dlaczego moc relikwii oślepia kolejne pokolenia?

Kulturowe zbieżności

Graal, Sangreal, Gradalis, już sama tajemniczość i wielość nazw pobudza wyobraźnię. Czym hipotetycznie jest artefakt? Badacze rozchodzą się opiniami nawet w tej kwestii. Dla jednych to dosłownie kielich lub czasza, z której Jezus Chrystus pił wino podczas Ostatniej Wieczerzy. O jego cudownych właściwościach zadecydował fakt, że po ukrzyżowaniu zebrano weń krople krwi Zbawiciela. Stąd zapewne bierze się aspekt alegoryczny, przypisujący Graalowi nadzwyczajne moce wynikające z Męki Pańskiej; dzięki niej dokonało się przecież odkupienie ludzkości. Stąd już blisko do trzeciej teorii głoszącej, że kielich jest tylko umowną nazwą odnoszącą się do tak niezwykłego zasobu wiedzy, że jej posiadanie zapewnia panowanie nad światem lub być może kosmosem. A przecież takie podejście odnosi się tylko do kręgu kultury judeochrześcijańskiej.

Tymczasem historia nie znosi próżni, bo dominuje w niej prawidłowość przyczynowo – skutkowa. Dlatego korzeni Świętego Graala możemy się dopatrywać w wielu legendach pogańskich. Tradycja anglosaska wiąże relikwię z celtyckimi przodkami. Druidzi, czyli magowie posiadali rogi obfitości, zapewniające wszelką pomyślność. Wojowniczy Germanowie znani z baśni o Nibelungach, widzieli w rogach obfitości patent na bitewną moc.

Jeśli przyjrzeć się uważniej kulturze indoeuropejskiej, w rękopisach sanskrytu można odnaleźć również zadziwiające zbieżności. Na przykład wielki rosyjski artysta, mistyk i znawca Azji, jakim był Mikołaj Roerich, twierdził, że Święty Graal to nic innego jak kielich Buddy. Zaginiony w mrokach dziejów, lecz udokumentowany historycznie. Według wielkiego mistyka, kielich został dostarczony przez wysłanników obcej cywilizacji. Innymi słowy, został wykonany z minerału kosmicznego pochodzenia. Jakiego? Być może planeta przybysza leży w Gwiazdozbiorze Oriona, a może Syriusza. Mało tego, po długoletnich badaniach tybetańskich rękopisów Roerich doszedł do wniosku, że kielich Buddy to jedno i to samo, co święty kamień buddyzmu nazywany w sanskrycie Czintamani. Jego sercem ma być swoisty nadajnik o mocy silniejszej niż fale radiowe, z tym że nadający na częstotliwościach ludzkiego organizmu.

Stare kroniki Azji przechowywane w Instytucie Himalajskim, czyli placówce naukowej ufundowanej przez Roericha przekazują szczególną legendę. Przybysz z kosmosu przekazał dar ludowi utożsamianemu z Atlantami, który podzielił cudowny kamień na mniejsze części. Jedna z nich została zainstalowana w portalu umożliwiającym dotarcie do Shangri – la, zlokalizowanej w Tybecie lub na pograniczu Mongolii. To tajemnicza kraina zamieszkała przez czysty intelekt, niematerialną formę wielkich cywilizacji poprzedzających współczesną ludzkość. Fizycznymi pośrednikami są buddyjscy mnisi i tybetańscy lamowie oraz wielcy wybrani pokroju Roericha, którzy dostąpili zaszczytu obcowania z mądrością. Z innej części minerału wykonano kielich Buddy, który długi czas po śmierci myśliciela przechowywano w jednym z klasztorów perskiego wówczas Peszawaru. Obecność artefaktu potwierdzili chińscy kupcy jeszcze ok. 400 roku naszej ery. Po czym kielich zniknął na zawsze ok. 700 r. w czasie podboju Azji przez islam.

Na podstawie starożytnych źródeł Roerich ustalił, że kielich Buddy był wykonany z czarnego kamienia, na który składały się w istocie cztery czasze, odzwierciadlające taką samą liczbę strażników świata. Skąd rosyjski uczony zdobył tak rozległą wiedzę na temat artefaktu? Istnieją jedynie domysły, że poznał jego historię podczas słynnej ekspedycji himalajskiej, śledzonej z zapartym tchem przez europejską, a szczególnie amerykańską opinię publiczną w latach 20. XX w. Pionierska wyprawa zapisana niebezpiecznymi przygodami dotarła do Tybetu przez burzliwe Chiny. Uczeni odwiedzający później himalajską samotnię mistyka spekulowali nawet, że Roerichowi udało się wejść w posiadanie artefaktu lub jego fragmentów. Z drugiej strony, to chyba nie przypadek, że mit świętego naczynia o cudownych właściwościach powstał w starożytnych Indiach, z powołaniem na jeszcze starszą cywilizację, a dopiero potem dotarł do Europy.

Poprzednia
1 2 3 4

Wstępniak

Dostęp do serwisu

Wydanie papierowe, Android, iOS, WWW, ebook.

Komentarz rysunkowy

Felietony

Viktor Kozaryk

Wesołe miasteczko „Czarnobyl”

Miejsce największej katastrofy nuklearnej XX wieku stało się atrakcją turystyczną.

Leszek Nowak

Prezydencka dynastia Ameryki

W naszych czasach w polityce amerykańskiej odnajdujemy potężne rodziny, których członkowie zajmują najwyższe pozycje w strukturach władzy. Obecnie najbardziej znani są Clintonowie i Bushowie. Gdybyśmy jednak mieli wskazać na pierwszą wielką dynastię Ameryki, to wybór z pewnością padłby na rodzinę Adamsów.