Historia

O jeden lincz za daleko

Aleksander Piński

Jak jeden prawnik zniszczył Ku Klux Klan.

Tymczasem Dees miał poważny problem ze sprawą cywilną. By uzyskać wyrok, musiał udowodnić, że morderstwo Michaela Donalda nie było wybrykiem członków klanu, ale skutkiem działalności organizacji. Jak na razie,  nie miał na to żadnych dowodów. Podczas jednej z rozpraw podszedł do Bennego Haysa, ojca Henry’ego, wyciągnął do niego rękę i oświadczył: „Panie Hays, bardzo mi przykro, że pana syn jest w celi śmierci. Nie jestem zwolennikiem takiej kary. Sam mam dzieci. Wiem, jak musi się pan czuć teraz. Musi być panu naprawdę ciężko”. Hays nie uścisnął dłoni Deesa. Jego słowa zrobiły jednak na członku Klanu wrażenie. Od dawna szukał sposobu, by odegrać się na pródcy organizacji - Sheltonie - który odmówił sfinansowania obrony jego syna.

Benny sypie

Niedługo po tym, jak Dees wrócił z rozprawy do domu, otrzymał list od Benniego Haysa. Pisał on w nim: „Ładnie odniosłeś się do mnie i mojej żony. Zupełnie innej reakcji oczekiwałem po tym, co o tobie słyszałem. Mam wiele cennych informacji. Jestem skłonny przekazać je w zamian za układ”. Po negocjacjach przekazał prawnikowi dokumenty, których większości nie znał nikt poza członkami Klanu. Miały one tytuły takie jak: „Wstęp do Zjednoczonych Stanów Ameryki”, „Zasady Zjednoczonych Klanów”, „Cud Białej Rasy”, „Konstytucja Klanu w Akcji”, a także egzemplarze pisma członków organizacji „Fiery Cross”. Te ostatnie zainteresowały prawnika tak bardzo, że skontaktował się z organizacją monitorującą przejawy agresji w stosunku do Żydów w mediach Anti Defamation League, która miała każdy wydany egzemplarz „Fiery Cross”.

W sądzie Dees przedstawił numer 15 pisma z 1979 r., w którym znajdował się rysunek, pod którym było napisane. „To straszne jak czarni są traktowani. Biali powinni traktować ich tak, jak na to zasługują”. Powyżej znajdował się Murzyn z głową w pętli tak, jak by został powieszony. Dees wezwał Knowlesa na świadka, który zeznał, iż widział ten rysunek i uznał go za zachętę do wieszania czarnych Amerykanów. Dodał także, że zabicie Michaela Donalda był rozkazem od Bennego Haysa dla niego i Henry’ego Haysa. W mowie końcowej prawnik Ku Klux Klanu próbował sprytnie ratować sytuację, utrzymując, że działania Haysa i Knowlesa był ich indywidualną inicjatywą i karanie za nią organizacji oznaczałoby karę za wyznawane poglądy, być może kontrowersyjne, ale jednak poglądy. I przyrównał Klan do innych wzbudzających kontrowersje organizacji takich jak walczące z aborcją stowarzyszenia obrońców życia. Wśród ich członków zdarzali się ludzie, którzy strzelali do lekarzy dokonujących przerwań ciąży, za co te organizacje nie ponosiły konsekwencji. Ostatecznie przysięgli udali się na naradę i o 19.10, po czterech godzinach, powrócili z wyrokiem.

Wyrok mówił, że przysięgli uznają organizację United Klans of America za odpowiedzialną za śmierć Michaela Donalda i nakazują wypłacić jego matce 7 mln USD odszkodowania. Kwota, choć mniejsza niż domagał się Dees, była tak olbrzymia, że zrobiła wrażenie na wszystkich obecnych na sali. Następnie przysięgli po kolei podchodzili do matki Michaela Donalda, podawali jej ręce, niektórzy brali ją w ramiona i mówili, że bardzo jej współczują. Kobieta powiedziała później na konferencji prasowej: „Nie chciałabym, żeby jakkolwiek inna matka musiała przechodzić przez to, co ja. Mam nadzieje, że ten wyrok w tym pomoże”.

Kwota 7 mln USD odszkodowania od Ku Klux Klanu była szeroko komentowana w całych Stanach. „The New York Times Magazine” poświecił matce Michaela okładkowy tekst zatytułowany „Kobieta, która pokonała Klan”. Jej skrzynka pocztowa wypełniła się listami z gratulacjami od ludzi z całej Ameryki. Kiedy doszło do egzekwowania wyroku od Klanu, okazało się, że jedynym istotnym majątkiem organizacji jest budynek, w którym znajdowała się jej siedziba, a który zlicytowano za 50 575 USD,  czyli mniej niż jeden procent należnej kwoty. Matka Michela kupiła sobie za te pieniądze pierwszy w życiu własny dom. Zmarła we wrześniu 1988 r. kilka miesięcy po przeprowadzce do nowego miejsca.

Wstępniak

Dostęp do serwisu

Wydanie papierowe, Android, iOS, WWW, ebook.

Komentarz rysunkowy

Felietony

Stanislas Balcerac

Matecznik dla migrantów

Najazd imigrantów na Polskę nastąpi nie z zachodu i południa, tylko z północy.

Kordian Kuczma

Rosjanka, która szpiegowała Einsteina

Głośna u zarania obecnej dekady Anna Chapman miała prekursorki o niejednokrotnie porywających życiorysach. Jedna z nich – córka prowincjonalnego prawnika i muza artystycznej elity – została żoną najwybitniejszego rosyjskiego rzeźbiarza swojego pokolenia, a w 1998 r. pojawiła się na ustach całego świata jako ostatnia miłość samego Alberta Einsteina...