Temat z Okładki

Gangster Celebryta

Jan Piński

Najsłynniejszy polski świadek koronny Jarosław Sokołowski „Masa” ośmieszył nasz wymiar sprawiedliwości.

Były amerykański gangster Lou Ferrante, którego zachowanie (w przeciwieństwie do „Masy”) sugeruje, że naprawdę żałuje tego co robił i nawrócił się na dobrą drogę, odwiedził kiedyś „Masę” w więzieniu, bowiem Ferrante prowadzi program dokumentalny na kanale Discovery, w którym opisuje mafie z różnych krajów. Po emisji odcinka „Masa” wpadł w szał, ponieważ Ferrante nie zostawił na jego wiarygodności suchej nitki.

„W odcinku, który nakręciliśmy w Polsce, rozmawiałem z gangsterem, który był policyjną wtyczką w mafii pruszkowskiej. Twierdził, że wydał policji 1750 ludzi. To niemożliwe, skąd mógłby znać tylu ludzi? Powiedział mi również, że przekazał policji informacje o 11 morderstwach. Zadałem mu pytanie: »Musiałeś sam kogoś zabić, skoro wiedziałeś o 11 morderstwach. Jeślibyś tego nie zrobił, nie wiedziałbyś tego«. Taka jest gangsterska zasada obowiązująca na całym świecie. Odpowiedział mi: »Nigdy nikogo nie zabiłem, po prostu wiedziałem o tych morderstwach«. Nie wierzę w to. Nie jest im łatwo mnie oszukać. Wiem, jakie reguły panują na ulicy. Mam tę przewagę, że mówię ich językiem, znam ich zachowania, rozumiem, jak funkcjonują. Po prostu jestem z nimi szczery”.

Imadło świadka koronnego

W tych oskarżeniach, które rzucał „Masa”, a które okazały się nieprawdziwe, pokazany jest pewien mechanizm wykorzystany przez niego. Jeżeli wierzyć jego byłemu wspólnikowi i podwładnemu z gangu Romanowi O. ps. „Sproket”, to „Masa” uczynił z instytucji świadka koronnego, doskonałe imadło dyscyplinowania gangsterów pozostających na wolności, z którymi prowadził interesy.

Tak! „Masa” będąc świadkiem koronnym nie zaprzestał zajmować się interesami z ludźmi półświatka. Zeznając na temat „Masy” w 2012 r. „Sproket” sam miał wówczas status świadka koronnego. Wszystko co ujawniał musiało być prawdą. Wystarczyło bowiem, aby został złapany na jednym kłamstwie, bądź przeinaczeniu i cały układ brał w łeb. Pomiędzy „Sproketem”, a policjantami z Zarządu Ochrony Świadka Koronnego doszło do konfliktu.

Gangster oskarżył policjantów, że chcą wyciągnąć od niego szczegóły zeznań na temat „Masy” i tego co robił jako świadek koronny. A to obciążało pilnujących go policjantów, właśnie z tego zarządu. To oni bowiem zgadzali się, aby „Masa” będąc świadkiem koronnym prowadził swoje interesy. Najciekawsze, że po tym jak „Sproket” utracił status świadka koronnego, to na podstawie jego własnych zeznań postawiono mu 162 zarzuty. Część z nich dotyczy działań, które podejmował w latach 2000-2007 wspólnie z „Masą” lub na jego polecenia.

Te działania – według „Sproketa” – polegały na sugerowaniu pewnym gangsterom, że powinni rozliczyć się z „Masą”, bo inaczej ich sprawki znajdą się w jego zeznaniach. Dzięki „Sproketowi” „Masa” zebrał pieniądze, które uważał za swoje i kilka lat później już brylował na łamach „Pulsu Biznesu”. „Od kilku lat byłemu gangsterowi, który przeszedł na »jasną stronę«, największe dochody przynoszą dwie spółki produkcyjne, w które zainwestował już jako świadek koronny. Jedna wytwarza opakowania z tworzyw sztucznych, druga zajmuje się przetwórstwem rolnym: produkuje pasze dla zwierząt. Obie nie są gigantami. Ich przychody wynoszą około 10 mln zł rocznie, rzadko ten poziom przekraczając. Przynoszą jednak spore zyski — rentowność netto obu firm sięga 10 proc. To w ostatnich latach dawało łączne średnie dochody do 50 tys. zł miesięcznie (...) Nimb człowieka ze sporymi możliwościami w biznesie, ponadto kontrolowanego i chronionego przez policję sprawia, że trafiają do niego ludzie borykający się z nieuczciwymi wspólnikami czy kontrahentami. Zdarza się, że im pomaga. Zdarza się, że skutecznie. Tak zyskuje nowe kontakty i nowe możliwości inwestycji” – pisał w listopadzie 2010 r. „Puls Biznesu”.

Poprzednia
1 2

Wstępniak

Dostęp do serwisu

Wydanie papierowe, Android, iOS, WWW, ebook.

Komentarz rysunkowy

Felietony

Grzegorz Braun

Uchodźcy-Nachodźcy

Uchodźcy mają tu do odegrania zaledwie rolę lodołamacza, torującego drogę zgoła innym przybyszom – rolę buldożera wyrównującego plac pod całkiem inną konstrukcję.

Jan Piński

Polska Bez Cenzury

Cenzura jest tak stara jak świat. W końcu na początku było słowo. Mylą się ci, którzy uważają, że w Polsce cenzura skończyła się wraz likwidacją słynnego urzędu przy ul. Mysiej w Warszawie, w kwietniu 1990 r.