Felietony

100 historii na 100-lecie

Paweł Zarzeczny

Legia Warszawa obchodzi właśnie 100-lecie istnienia. Byłem jej żołnierzem, serio, takim w mundurze, z karabinem jak trzeba, i piłką przy nodze i rakietą tenisową w ręce, w prawej…

„Sport bez cenzury” to będą moje refleksje o tym, co przeminęło, zaginęło, albo – i to najlepsze – coś, o czym pojęcia nie ma nikt, o prawdach i faktach niezręcznych, niewygodnych, wstydliwych.

Wiecie, że Deyna odpuszczał mecze? Że trener Górski wychwalał stan wojenny? Albo jak Legia spadała z ligi, choć do dziś twierdzi, że jako jedyna nie spadła nigdy?

O chwale, bezsprzecznej, ukaże się kilkanaście książek, które będą miały jedną wspólną cechę – żaden z autorów nie zapytał choćby o pół zdania mnie. Zatem: hagiografia, nie historia.

Poznałem Legię, gdy miałem sześć, może siedem lat. Zaciągnęli mnie na stadion koledzy, dużo starsi, z podwórka, dosłownie, bo za rękę. Mecz był wieczorem (nie wiedziałem, co to takiego, ale lubiłem nieznane lądy), no więc na wszelki wypadek z domu uciekłem. Długi marsz przez Łazienki, dziś to kwadrans, ale wtedy wieczność… I szok! Wokół ciemności, aż nagle – Światłość! Ogromne, jedyne w Polsce jupitery, trybuny wypełnione nie tyle do ostatniego miejsca, ile ponad miarę – ludzie siedzą na reklamach, na masztach. Wszędzie, byle lepiej widzieć. I było co oglądać. Na boisku młodzi, dopiero tu przyjechali z wojskowymi wezwaniami do pełnienia służby Deyna i Gadocha, obok starsi Blaut i Brychczy, w bramce Grotyński. Zakochałem się w tym, co widziałem. Nie przypuszczałem nawet, że można tak daleko kopnąć piłkę, ciężką wtedy bardzo, tak kiwać i tylu ludzi naraz (szybko postanowiłem się tego wszystkiego nauczyć!), no i wiązać akcje zespołowe, przy których dzisiejsi gracze Barcelony to epigoni, mierni naśladowcy.

Kup e-wydanie tego numeru, aby uzyskać pełny dostęp do artykułu

Pobierz ten numer w formie elektronicznej w wybranym formacie (PDF, epub, mobi) i uzyskaj dostęp online do artykułów.

Wstępniak

Dostęp do serwisu

Wydanie papierowe, Android, iOS, WWW, ebook.

Komentarz rysunkowy

Felietony

Grzegorz Braun

Bohaterowie spod ciemnej gwiazdy

Powiedz mi, jakich czcisz bohaterów, a powiem ci, kim jesteś – w przypadku Polaków ta zasada sprawdza się doskonale. Nasz „narodowy panteon” znakomicie obrazuje zamęt duchowy i dezorientację intelektualną, w jakiej utrzymywani jesteśmy od pokoleń – o zgrozo, także przez własnych dziejopisów.

Grzegorz Braun

1050 lat promesy cywilizacyjnej

Wraz ze Chrztem otrzymywali nasi przodkowie promesę na korzystanie ze wszystkich najwspanialszych skarbów cywilizacji opartej na dwóch filarach – nieznanych w innych kręgach cywilizacyjnych – rozdziale władzy świeckiej i duchownej i etyce bezwzględnej.