Polska i Świat

Główny Urząd Ściemy

Łukasz Pawelski

Józef Stalin zwykł mawiać: „nieważne kto głosuje, ważne kto liczy głosy”. Gdyby zapytać jednego z 6 tysięcy pracowników GUS jak to jest z tymi danymi, odpowiedziałby „nie ważne jak jest, ważne jak liczymy”. Bilans dokonań Głównego Urzędu Statystycznego jest fatalny. Instytucja Państwowa o rocznym budżecie 400 mln złotych nie potrafi doliczyć się liczby mieszkańców naszego kraju. Pomyłki jego pracowników pozbawiają gminy milionowych dotacji. Prezesi Urzędu są zmieniani jak rękawiczki, w zależności od potrzeb politycznych. Wreszcie dane GUS firmowały mit zielonej wyspy Donalda Tuska. Wszystko to sprawia, że z instytucji zaufania publicznego GUS stał się tubą propagandy sukcesu.

Wolność oznacza prawo do twierdzenia, że dwa i dwa to cztery. Doskonale wiedzą o tym pracownicy GUS. Ci specjaliści od torturowania danych w swojej pracy nie są ani trochę niezależni. Wszystko przez to, że GUS nie jest instytucją niezależną. Jako centralny organ administracji rządowej podlega bezpośrednio Prezesowi Rady Ministrów. Nic więc dziwnego, że dane prezentowane przez ten Urząd muszą potwierdzać słuszne dokonania obecnie rządzącej ekipy. Dzieje się tak bez względu na to, która strona sceny politycznej posiada większość sejmową. Przemyślenia wymaga nie tylko struktura organizacyjna GUS, ale sens jego istnienia w ogóle. Polska będąc członkiem Unii Europejskiej jest również elementem systemu statystycznego wspólnoty. Czy zatem, poza politycznym uzasadnieniem, istnieje powód, aby utrzymywać instytucję, która notorycznie okłamuje Polaków?

 

Po co komu GUS?

 

Główny Urząd Statystyczny powstał jeszcze w 1918 roku. Za twórcę polskiej instytucji statystycznej uważa się Ludwika Krzywickiego. Był on wybitnym polskim marksistą, szczególnie zainteresowanym problemami materializmu historycznego. Stworzony przez niego urząd działał prężnie przez okres międzywojnia. W tym czasie dokonał dwóch spisów powszechnych: w 1921 roku oraz w 1931 roku. Okres II wojny światowej przyniósł zawieszenie działalności tej instytucji. Reaktywowany tuż po wojnie od razu stał się narzędziem nowej władzy. Okres lat dziewięćdziesiątych XX w. nie przyniósł zasadniczych zmian organizacyjnych. Instytucja rodem z innej epoki została wyposażona w nowoczesne narzędzia. Choć trudno w to uwierzyć, wyniki spisów powszechnych są publikowane w podobnym tempie jak było to 95 lat temu. Sam urząd broni się jak tylko może przed udostępnieniem danych źródłowych. Serwując społeczeństwu wyniki swoich badań, nie chce przedstawić dowodów na ich potwierdzenie. Politycy dość szybko zorientowali się, że badania GUS można wykorzystać jako dodatkowe źródło zarobku dla „swoich”. Przykładem jest propozycja obecnie czołowego polityka PSL, aby GUS zliczył bezdomne koty i psy. Tylko po co komu takie dane? GUS wywiązuje się z zadań statystycznych w ramach UE. Przygotowuje dane, na podstawie których Eurostat publikuje podstawowe informacje o gospodarce i społeczeństwie. Jednak większość zadań i tak wykonują inne urzędy centralne, które przekazują do GUS dane dotyczące stanu zatrudnia, czy rozwoju gospodarczego. Urząd pełni rolę pośrednika. Podkręca dane według aktualnych potrzeb politycznych i przesyła je do Luksemburga, gdzie swoją siedzibę ma Eurostat. Mimo że i GUS i Eurostat operują na tych samych danych, ich wnioski bywają zupełnie odmienne. Historia GUS, aż nadto obfituje w takie przypadki.

 

Kreowanie rzeczywistości

 

Co jest prawdą dziś, okazuje się fałszem jutro. Te słowa wypowiedział Monteskiusz, na długo przed powstaniem GUS. Mimo to, dokładnie opisują one funkcjonowanie polskiej instytucji statystycznej. W marcu tego roku GUS dokonał weryfikacji danych za lata 2012-2013. Według jego nowych obliczeń Polska nie była zieloną wyspą. Wmawiano nam przez lata, że jesteśmy europejskim liderem, a okazuje się, że byliśmy w recesji. Chociaż idea Polski jako lidera gospodarczego była niezwykle atrakcyjna, zwykli Polacy czuli, że coś jest nie tak. Warto przypomnieć, że 14 lutego 2011 roku z funkcji prezesa GUS został odwołany Józef Oleński. Był on powołanym na funkcję Prezesa Urzędu jeszcze za czasów rządu Jarosława Kaczyńskiego. Rok później, Polskę kierowaną przez ekipę Donalda Tuska dotknął cud gospodarczy. Zadziwiające jest tylko, dlaczego lata 2012-2013 najbardziej obfitowały w liczbę upadłości polskich przedsiębiorstw? GUS nie jest w stanie podać chociaż przybliżonej liczby mieszkańców naszego kraju. Różnica między jego danymi a danymi Eurostatu wynosi, bagatela, 2 miliony osób! Błędy GUS przekładają się nie tylko na jego wizerunek. Przykładem jest sprawa zawyżenia liczby mieszkańców gminy Muszyna. W 2014 roku GUS zawyżył liczbę mieszkańców tej miejscowości. Błąd ten miał wymierne efekty. Przez dodanie 213 mieszkańców gmina przekroczyła magiczną, jak się okazało, barierę 5 tys. mieszkańców. Skutkowało to obniżeniem subwencji oświatowej o, bagatela, 1,5 mln złotych. W Polsce mniejsze miejscowości są dotowane nieproporcjonalnie do swoich liczniejszych odpowiedników. Być może ta sprawa jest tylko przypadkiem, ale takie manipulowanie danymi może stanowić niezwykle skuteczne narzędzie nacisku na organy samorządu terytorialnego. Z pomocą tak potraktowanemu samorządowi nie przyjdą Sądy. Polski system prawny nie przewiduje możliwości przymuszenia Prezesa GUS do zmiany nieprawdziwych danych. Obecnie sytuacja nie uległa poprawie. Według danych GUS za I kwartał 2016 roku liczba bezrobotnych w Polsce spadła o 0,3 punktu procentowego. Tymczasem według danych Eurostatu, Polska, jako kraj, zanotowała w I kwartale 2016 roku największy spadek zatrudnienia. Prześcignęliśmy takie kraje jak Cypr, czy pogrążona w zapaści Grecja. Brakuje informacji, czy rozbieżność tych danych to tylko błąd w obliczeniach którejś instytucji. Każdy z nas powinien sam wyciągnąć wnioski z dotychczasowej działalności GUS.

Poprzednia
1 2

Wstępniak

Dostęp do serwisu

Wydanie papierowe, Android, iOS, WWW, ebook.

Komentarz rysunkowy

Felietony

Grzegorz Braun

Kondotier cudzej sprawy

Owszem, Kościuszko nie należał do najbardziej zajadłych „bolszewików” swojej generacji – ale czyż „mieńszewicy” mają do końca świata okupować polski panteon narodowy?

Paweł Zarzeczny

100 historii na 100-lecie

Legia Warszawa obchodzi właśnie 100-lecie istnienia. Byłem jej żołnierzem, serio, takim w mundurze, z karabinem jak trzeba, i piłką przy nodze i rakietą tenisową w ręce, w prawej…