Felietony

Samotny wojownik

Andrzej Gąsiorowski

To przecież nieprawda, że powietrze jest niczym. Tak jest tylko dla tych, którzy nie potrafią się nim posługiwać.

Biznes i jego geneza. Na początku było Słowo. Idea. Wizja. Jaką była moja wizja? Stwarzać coś czego nie było. Tam, gdzie mnie jeszcze nie było.

Nie było to moją winą, że przede mną czegoś tam nie stworzono. Bo nie stworzono. Zawsze, w każdej nowej epoce brakuje wzorców, punktów odniesienia. Najpierw nanosi się współrzędne na nowy system myślenia: oś czasu i oś bezwzględnego przyrostu. Gdzieś tam jest początek i jego kapitał.  Mierny. Jak każdego w mojej sytuacji w jakiej startowałem,  ale przecież zawsze gdzieś istnieje jakiś system działania w chaosie wydarzeń wokół nas, aby go przetworzyć i zreorganizować.

Wizja? Stały bezwzględny przyrost masy kapitału. Taktyka? Zdobywać nieobstawione pola na rynku. Działać zawsze innymi metodami, niż wszyscy wokół. Zawsze na granicy ryzyka i tam gdzie zdaje się być to niemożliwym. Technika? Ujednolicenie systemu analizy kapitału we wszystkich jego zmiennych aspektach. I tak powstaje nasz własny system analizy rzeczywistości ekonomicznej. Język jakim się będziemy posługiwać, jest dostosowany do nas, nie my do niego. Pojęcia jakie będą używane, są być może naszym wewnętrznym dialektem, ale jest to temat dla takich jak my: samotnych wojowników pod sztandarami wolnego biznesu.

Wszystko w ekonomii jest zróżnicowane. Daje to różnicę potencjału, a wyzwalane na tym tle naturalne reakcje powodują zamierzony efekt. Aby świeciła się żarówka, należy zamknąć obwód elektryczny, którego jest ona częścią. Obwód elektryczny przewodzi elektrony w kierunku zgodnym z różnicą potencjałów elektrycznych. I to wszystko. W biznesie to zostało nazwane arbitrażem. Czyli zostaliśmy skazani na nieustające poszukiwanie różnic pomiędzy różnorodnymi parametrami tych samych układów. Tak jak zawsze od niepamiętnych czasów, najpierw był handel: pożyczone pieniądze, gotówkowa transakcja, taniej kupić - drożej sprzedać. Zysk dorzucić do obrotu, zainwestować lub skonsumować. Nic nowego, jak na razie. Wszystko jest substytutem pieniądza, a on jest substytutem wartości, którą ekonomia nazywa bazą, czyli kapitałem. Każda forma kapitału jest przechodnia i może przejść w każdą inną. Każda taka transformacja związana jest z ponoszeniem kosztów. Operacje przepływu kapitału mogą być monetarne i niemonetarne. Wewnątrz i zewnątrz rynkowe.

Zdefiniowane operacje kapitałowe i ich wzajemną interaktywność rozpatrujemy w dwóch  platformach - rynku wewnętrznego i zewnętrznego. Osiągamy przez to kolejną uniwersalizację systemu, umożliwiając stosowanie dowolnego punktu odniesienia do określenia „rynek wewnętrzny”, traktując rynek jako pewien system prawny określający jego ekonomiczne parametry. Najczęściej, ale  nie zawsze ograniczeniem geograficznym będą granice państw. Zasada działania, to nie łamać prawa, nie niszczyć innych, nie nadużywać, ale odzyskiwać, przekształcać, rozmnażać. Bo tylko taki model działania systemu jest na końcu korzystny dla jego twórcy.

Cały układ jest dynamiczny, a więc stale rozbudowywany w miarę zdobywania nowych doświadczeń, wiadomości. Jest jednak układem zamkniętym. Działa na zasadzie czarnej skrzynki. Istnieje  tzw. input kapitałowy oraz jego tzw. output. Za output przyjmujemy wszystkie wartości materialne utracone dla obiegu wewnętrznego w sposób bezpowrotny, taki jak płace, podatki, koszty stałe. Input może być na zasadzie zasilania zewnętrznego, lub wewnętrznego poprzez kapitalizację zysków. Efekty zewnętrzne działania kapitału są analizowane odrębnie. Suma wartości wszystkich elementów tworzy całkowitą wartość systemu i to jest możliwe do określenia. Najważniejszym celem stałego monitoringu systemu jest szacowanie bezwzględnej wartości całkowitej systemu w czasie rzeczywistym.

Analizując schemat dowolnego systemu obiegu i kumulacji kapitału można zauważyć, iż działa on na zasadzie kondensatora. Jego elementy składowe mają za zadanie powodowanie polaryzacji potencjału kapitału i osiągnięcie w jego wyniku zysku całkowitego jako sumy zysków jednostkowych operacji. Zysk jednostkowy podwyższa wartość kapitału obrotowego. Dalej system działa jak kula śnieżna. Bez pokonania bariery lęku przez każdego, kto zajmuje się biznesem i jego pochodnymi, jakikolwiek wysiłek w celu oderwania się od płaskiej krzywej standardowego wzrostu i osiągnięcia hiperbolicznych parametrów przyrostów finansowych jest niewykonalnym zadaniem.

Poprzednia
1 2

Wstępniak

Dostęp do serwisu

Wydanie papierowe, Android, iOS, WWW, ebook.

Komentarz rysunkowy

Felietony

Grzegorz Braun

Rachunki za Wołyń

Minęły już blisko trzy ćwierci wieku, a my nadal nie wiemy, co nas właściwie spotkało. Jakie były polityczne, militarne, ekonomiczne i policyjno-prowokacyjne uwarunkowania tamtej czystki etnicznej?

Krzysztof Galimski

Pistolet Pulemiot Szpagina wz. 1941

Nic tak nie cieszy jak seria z pepeszy.